To nie żądania wyższych wynagrodzeń będą utrapieniem firm w tym roku, lecz brak wykwalifikowanej kadry.
W tym roku przedsiębiorcy nie powinni obawiać się niebezpiecznego wzrostu żądań płacowych w swoich firmach. Obejdzie się też bez negatywnych efektów rosnącego zatrudnienia i płac dla gospodarki — wynika z badań Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan (PKPP).
Jak tłumaczy Małgorzata Krzysztoszek, ekspert PKPP, niebezpieczeństwo pojawiłoby się wtedy, gdyby wynagrodzenia rosły szybciej niż wydajność pracy.
— To prowadziłoby do wzrostu jednostkowych kosztów pracy, a tym samym do ograniczenia konkurencyjności przedsiębiorstw. Ponad 64 proc. firm buduje bowiem swą pozycję konkurencyjną na cenie, czyli dąży do obniżenia kosztów — wyjaśnia ekspert PKPP.
Taka sytuacja miałaby też negatywny wpływ na tempo wzrostu gospodarczego, bo prowadziłaby do większego, niż spodziewa się NBP, wzrostu inflacji.
— W tym roku ten scenariusz nie wchodzi w grę. Jednak firmy stoją przed innym problemem — brakiem wykwalifikowanych pracowników — przewiduje Małgorzata Krzysztoszek.
Z jej badań prowadzonych w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw wynika, że brak wykwalifikowanych pracowników wpływa negatywnie na rozwój i sytuację finansową 43,2 proc. firm. Podczas ubiegłorocznego badania odsetek ten nie przekroczył 35 proc.
Zdaniem Henryki Bochniarz, prezydent PKPP, problem ten będzie narastał. Także ze względu na falę emigracji zarobkowej, którą tworzą najczęściej młodzi, wykwalifikowani Polacy.
— Rząd powinien dostrzec ten problem i zrobić wszystko, by stworzyć tym ludziom warunki do pracy w Polsce, także przez zmianę systemu kształcenia i rozwój innowacyjności — uważa Henryka Bochniarz.
Dobre informacje dotyczą natomiast gospodarki — czerwcowy indeks biznesu PKPP zapowiada dalsze umocnienie koniunktury w kolejnych kwartałach. Indeks roczny wzrósł do 72 pkt, półroczny do 71 pkt, a kwartalny — do 69 pkt (50 pkt odpowiada prognozie wzrostu rzędu 3-3,5 proc. PKB).