Zwykle są to monologi, zaś konkluzje stają się protokołami rozbieżności. W trójstronnych posiedzeniach plenarnych RDS uczestniczą 24-osobowe ekipy pracodawców (sześć organizacji po czterech delegatów) i związkowców (trzy centrale po ośmiu) oraz podobnej liczebności bok rządowy.
Od czasu tzw. dobrej zmiany rządowej sztandarową kością niezgody stała się tzw. płaca minimalna. Postulaty udziałowców RDS zawsze są dość naturalne. Związkowcy chcą wywindować kwotę maksymalnie w górę, natomiast pracodawcy szokującą ich podwyżkę kontrują. W roku wyborczym tradycyjne starcie zyskuje nowy kontekst. Elektoratem PiS zdecydowanie nie są pracodawcy – zwłaszcza z sektora mikro i małych, dla których skokowy wzrost płacy minimalnej oznacza podobnie skokowy wzrost kosztów – lecz jej beneficjenci. Wychodząc już do trzeciej kadencji rząd opublikował wieloletni plan finansowy, definiujący trendy w polskiej gospodarce i na rynku pracy. Bez weryfikacji ustawowych mechanizmów ustalania płacy minimalnej – co postuluje poniżej Konfederacja Lewiatan – założenia rządowe mogą jednak odbić się od problemów, które nawet nie zostały zarysowane. Rząd paradoksalnie zakłada nawet… obniżanie kosztów pracy, ale zarazem nie dostrzega zagrożeń.
Przerzucanie kosztów na barki pracodawców jest procederem uprawianym przez PiS przez dwie kadencje. W doktrynie tej partii płaca minimalna powinna być drogowskazem zarówno dla pracodawców, jak też dla instytucji publicznych. Jednym z głównych lewicowych celów rządzącej prawicowej partii jest zmniejszanie nierówności społecznych. Dlatego jej kurs na skokowe podnoszenie płacy minimalnej jest nieodwracalny. Dyskusja w RDS kolejny raz wskaże zagrożenia spiralą cenowo-płacową, uderzającą nie tylko w gospodarkę, lecz w realne dochody gospodarstw domowych. Decyzyjnie jednak nie wniesie nic.
--------------------------------------------------------------------------------------------
TRZEBA ZMIENIĆ ZASADY
Jeśli nic się nie zmieni w ustawowym kształtowaniu minimalnego wynagrodzenia, to w 2024 r. nastąpi kolejna bezprecedensowa jego podwyżka. Na podstawie kryteriów ustawowych kwota miesięczna brutto wyniesie 4254,40 zł, zaś stawka godzinowa – 27,80 zł. W stosunku do obecnego średniorocznego poziomu oznacza to wzrost płacy minimalnej aż o blisko 20 proc. Może to zagrozić gospodarce i przyczynić się do wielu negatywnych zjawisk na rynku pracy, dlatego potrzebna jest pilna debata nad zmianą mechanizmu jej ustalania.
Znaczący wzrost wynika w znacznej mierze z tzw. wskaźnika weryfikacyjnego. Porównuje on inflację prognozowaną w przeszłości z faktyczną, tymczasem powinien służyć zrekompensowaniu pracownikom skutków inflacji gdyby okazała się większa niż oczekiwano. W rzeczywistości jednak taka rekompensata już nastąpiła, albowiem w poprzednim roku rząd ustalił znacznie wyższy poziom płacy minimalnej niż wynikało to z algorytmu. Właściwym kierunkiem, od lat postulowanym przez Konfederację Lewiatan, byłoby jej ustabilizowanie na poziomie 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia, aby ustawowy algorytm już nie był przyczyną zmian zakłócających równowagę na rynku pracy i w gospodarce.
Jacek Męcina, Konfederacja Lewiatan, profesor Uniwersytetu Warszawskiego

