Jak zareaguje gospodarka? W minionej dekadzie znaczące podwyżki płacy minimalnej nie miały widocznego negatywnego wpływu na zatrudnienie. Jesteśmy jednak w nieco innych warunkach niż w przeszłości: wchodzimy w recesję i zmagamy się z wysoką inflacją. Wydaje się, że decyzja o podwyżce płacy minimalnej może ułatwić wzrost bezrobocia i utrudnić walkę z inflacją.

Od 1 stycznia 2023 r. minimalne wynagrodzenie brutto w Polsce wyniesie 3490 zł, a od 1 lipca 2023 r. – 3600 zł. Takie rozporządzenie przyjął rząd. Średnio będzie to wzrost o 18 proc. r/r, czyli najmocniejszy od 2008 r. Wprawdzie przez dwa lata płaca minimalna rosła wolniej niż przeciętne wynagrodzenie, ale teraz nadrobi to z nawiązką. Jeżeli dynamika płac w gospodarce narodowej w tym i przyszłym roku będzie zbieżna z prognozami rządu czy NBP, to relacja płacy minimalnej do płacy średniej zwiększy się do rekordowych 51 proc.
Relacja płacy minimalnej do płacy średniej rośnie w Polsce systematycznie od 2008 r. Podnosiły ją zarówno rządy PO-PSL, jak też rząd Zjednoczonej Prawicy. Organizacje pracodawców zwykle protestowały, argumentując, że dla przedsiębiorców jest to koszt coraz trudniejszy do uniesienia oraz czynnik mogący doprowadzić do ograniczania zatrudnienia.
Badania sugerują jednak, że wpływ płacy minimalnej na zatrudnienie jest ograniczony. Na przykład Piotr Lewandowski i Maciej Albinowski z Instytutu Badań Strukturalnych napisali w 2020 r.: „Wyniki naszego badania wskazują, że w latach 2004-18 płaca minimalna przyczyniała się do szybszego wzrostu płac w najsłabiej rozwiniętych podregionach oraz zmniejszenia regionalnych nierówności płac kosztem niewielkiego ograniczenia wzrostu zatrudnienia w najsłabiej rozwiniętych podregionach. Nie miała natomiast wpływu na sytuację na rynkach pracy w podregionach o średnich i wysokich płacach. Nasze wyniki unaoczniają, że płaca minimalna przynosi pewne korzyści i pewne koszty, które powinny być brane przy formowaniu polityki publicznej. Dotychczas koszty te były niewielkie”.
Brak negatywnych skutków w postaci spadku zatrudnienia lub wzrostu bezrobocia systematycznie zachęcał polityków do coraz odważniejszych podwyżek płacy minimalnej. Tym bardziej, że w ekonomii również dochodziło do zmian opinii na jej temat. Kiedyś uważano, że płaca minimalna jednoznacznie prowadzi do spadku zatrudnienia. Później zaczęły dominować opinie, że płaca minimalna do pewnego poziomu (30-40 proc. w relacji do płacy średniej) przynosi więcej pozytywnych niż negatywnych skutków, a powyżej tego poziomu – więcej negatywnych. Teraz coraz częściej w badaniach ten krytyczny poziom znajduje się wyżej – ok. 50 proc.
Fakt, że podwyżki płacy minimalnej nie przynosiły istotnych negatywnych skutków w przeszłości, nie znaczy jednak, że tak samo będzie w przyszłości. Przed takim ekstrapolowaniem ostrzegają zresztą także autorzy wspomnianego badania.
Jesteśmy już właściwie na granicy poziomu wynagrodzenia minimalnego uważanego za punkt przegięcia między efektami pozytywnymi i negatywnymi. Ponadto wchodzimy w recesję i mamy wysoką inflację. Podwyżka płacy minimalnej znacznie wyższa, niż wynosi wzrost wydajności czy wzrost przeciętnej płacy (prognozowany na średnio ok. 11 proc. w tym i przyszłym roku), utrudni ograniczanie inflacji, ponieważ podniesie możliwości zakupowe konsumentów i jednocześnie koszty pracy, zmuszając część firm do podnoszenia cen. Z drugiej strony ta podwyżka może utrudnić znajdowanie pracy niektórym bezrobotnym, co w warunkach hamowania gospodarki może podnieść stopę bezrobocia.
Znacznie bezpieczniej byłoby podnieść płacę minimalną o tyle, ile wynosi wzrost przeciętnego wynagrodzenia. Ale cóż, idą wybory.
