Utrzymanie deficytu w ryzach, zapewnienie o niepodwyższaniu podatków i ciepłe słowa o przedsiębiorcach — to by się przydało w exposé.
„Prezes zwraca uwagę na to, co mówię, ale czasami w trakcie moich gospodarczych wywodów jest znudzony, bardzo znudzony” — tak o Jarosławie Kaczyńskim mówił w lutym w „Rzeczpospolitej” Stanisław Kostrzewski, wiceprezes Banku Ochrony Środowiska i w czasie ostatnich wyborów skarbnik Prawa i Sprawiedliwości. Teraz jednak prezes Kaczyński nie jest już tylko szefem partii, ale także premierem, i na lekceważenie spraw gospodarczych nie może sobie pozwolić. Wszak od tego „by Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej” zależą przyszłe sukcesy nie tylko kraju, ale również polityczny byt jego partii.
Wiadomo jednak, że sprawy gospodarcze nie są najsilniejszą stroną Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego „PB” postanowił przygotować premierowi ściągawkę, co powinno się znaleźć w exposé. I od razu zaznaczamy — nie są to postulaty wzięte z sufitu (np. obniżka podatków), ale plan minimum, który nie tylko da się pogodzić z programem PiS, ale także uspokoi przedsiębiorców — zarówno krajowych, jak i zagranicznych, którzy nad Wisłą nie tylko osiągają zyski, lecz dają też miejsca pracy.
Jeśli prezes Kaczyński zdecyduje się zaakcentować w exposé sprawy gospodarcze, to niech one nie zostaną na papierze. Kolejne weryfikacje działalności premierów, które przeprowadzał „PB”, pokazują — delikatnie mówiąc — jak wielką drogę trzeba pokonać, by przekuć słowa w czyny. Przynajmniej premier Marcinkiewicz był w tej materii uczciwy. Gospodarka była tylko marginesem jego exposé, a jego rząd w tej sferze niewiele zrobił.
Tadeusz Markiewicz, Krzysztof Adam Kowalczyk