Nawozowa Grupa Azoty ma od miesiąca nowego sternika. To Marcin Celejewski, który wcześniej, w styczniu, został prezesem spółki zależnej Azotów, czyli Zakładów Azotowych Puławy. Dziś łączy oba stanowiska i jak mówi, stawia czoła „jednemu z najtrudniejszych zadań w kraju”.
Tym zadaniem jest ratowanie Azotów. Spółka wyceniana przez giełdę na 1,8 mld zł, ma 11-12 mld zł zadłużenia (według szacunków analityka - patrz ramka). Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych nadzorujący działalność Azotów (Skarb Państwa ma 33 proc. akcji i kontroluje firmę), nazywa sytuację firmy „skrajnie trudną”.
Po pierwsze wizerunek
Marcin Celejewski ma pomysły na to, jak wyprowadzić Azoty na prostą.
Po pierwsze, prezes chce zadbać o to, by otoczenie rozumiało, dlaczego uzdrawianie Azotów jest ważne.
- Mam wrażenie, że Azoty funkcjonują w dwóch światach. W jednym są drugim w Europie koncernem nawozowo-chemicznym, kluczowym dla bezpieczeństwa żywnościowego Europy i ważnym rozmówcą dla Brukseli. W drugim, w Polsce, świadomość tej roli nie istnieje. W polskiej debacie publicznej Azoty kojarzą się z problemami finansowymi, przeskalowaną inwestycją w poliolefiny, ciężarami związanymi z systemem ETS i ogólnie krytykowaną chemią – mówi Marcin Celejewski.
Zamierza ten wizerunek w Polsce zmienić.
- Żeby była świadomość, dlaczego w ogóle chcemy Azoty ratować – podkreśla Marcin Celejewski.
Po drugie rozliczenie fiaska
Wyzwaniem jest wciąż projekt Polimery Police, czyli kłopotliwa inwestycja, której kształt określono w 2017 r. i która kosztowała już ponad 7 mld zł, a do tej pory nie udało się jej sfinalizować. Na początku kwietnia Orlen zawarł z Azotami przedwstępną umowę kupna akcji spółki prowadzącej tę inwestycję. Zapewni to 1,35 mld zł na wykonanie układu z wierzycielami i spłatę zobowiązań.
- Uważamy, że to inwestycja przeskalowana, wynikająca z imperialistycznych planów osób, które doprowadziły do zadłużenia się Azotów ponad miarę. Można mieć wrażenie, że komuś zależało na zniszczeniu grupy. W tej sprawie powiadomiliśmy już odpowiednie służby państwowe – mówi Marcin Celejewski.
Po trzecie nowa platforma
Przyszłościowe plany nowego prezesa Azotów opierają się na dwóch filarach. Pierwszy to plan stworzenia specjalnej platformy dla rolników.
- Chodzi o marketplace, skupiający dostawców produktów dla całego sektora rolniczego – mówi Marcin Celejewski.
Przekonuje, że dla Azotów byłoby to korzystne z kilku powodów. Biznes nawozowy jest podatny na wahania, konflikty czy cła, więc dywersyfikowanie przychodów ma znaczenie. Azoty już dziś mają w tym sektorze silną markę i dobrą fizyczną dystrybucję, więc taka platforma to dodatkowa wartość, po którą łatwo sięgnąć, a stworzenie takiej platformy nie wymaga poważnych inwestycji.
- Nasza platforma mogłaby oferować produkty i usługi potrzebne do prowadzenia podstawowej działalności rolniczej. Zakładam, że w drugim kwartale zdecydujemy, kiedy projekt ruszy. Na pewno dojdzie do tego w tym roku – zapowiada Marcin Celejewski.
Dodaje, że sektor rolniczy to rynek bardzo rozdrobniony i nie ma na nim tak silnych platform. Azoty mają zaś odpowiednią masę krytyczną, by coś takiego zbudować.
- Ministerstwo Rolnictwa jest tym pomysłem zainteresowane. Mamy spotkania robocze w tej sprawie – mówi Marcin Celejewski.
Po czwarte reorganizacja
Drugim filarem planu na przyszłość Azotów jest konsolidacja grupy, w której skład wchodzą trzy spółki giełdowe, osiem zakładów produkcyjnych w Polsce i dwa za granicą, ponadto cztery porty morskie w Gdańsku, Gdyni i Policach. Łącznie aż 54 spółki.
- Mam świadomość, że nie jestem pierwszym prezesem, który to zapowiada, ale dziś jesteśmy w prawdziwym kryzysie. Wykorzystajmy go do pójścia naprzód – tłumaczy Marcin Celejewski.
Przypomina, że grupa ma już pozytywne doświadczenia wynikające z działania specjalnego zespołu powołanego niedawno do monitorowania cen gazu i stabilizowania produkcji we wszystkich zakładach. Dało to dobre efekty ekonomiczne.
- Teraz czas zreorganizować grupę, wypłaszczyć jej strukturę i sprawić, by działała jako całość – deklaruje Marcin Celejewski.
W ostatnich dniach stworzył w grupie zespół „składający się z najlepszych ludzi z każdego zakładu”. Mają opracować propozycje służące transformacji korporacyjnej i procesowej Azotów, patrząc np. na kwestie produkcji, logistyki, sprzedaży i HR-u. Pierwsze pomysły, nieinwazyjne, przedstawią do końca maja.
- Trudno w to uwierzyć, ale nasze zakłady konkurowały dotychczas ze sobą, co uważam za absurd. Nie istniała np. koordynacja odstawiania zakładów do remontów – opowiada szef Azotów.
Przyznaje, że ma świadomość, że efektem pracy zespołu mogą być pomysły przenoszenia produkcji w poszczególnych obszarach z jednego zakładu do drugiego, w zależności od kosztów.
- Planujemy też dezinwestycje spółek, których działalność nie jest związana z podstawowym biznesem Azotów – dodaje Marcin Celejewski.
Po piąte bankowe rozmowy
Azoty prowadzą trudne rozmowy z 13 bankami, które domagają się od grupy spłaty zobowiązań.
- Zaprezentowałem już bankom nasze zamiary. Okazały aprobatę – deklaruje Marcin Celejewski.
Obawiam się, że zamiary nowego prezesa Grupy Azoty i tak nie mają fundamentalnego znaczenia dla przyszłości tej firmy.
Azoty są w bardzo trudnym położeniu. Ich zadłużenie, z uwzględnieniem wszystkich zobowiązań, w tym faktoringu, to aż 11–12 mld zł. Po sprzedaży Orlenowi udziałów w projekcie Polimery Police i tak pozostanie jeszcze 6–7 mld zł do spłaty.
Potencjalne emisje akcji, które już zapowiedziano, nie zmienią istotnie sytuacji Azotów. Naszym zdaniem konieczna jest restrukturyzacja długu oraz jego częściowa konwersja na akcje.
