Plantatorzy czekają na ustalenie ceny

Marek Loos
21-03-2001, 00:00

Plantatorzy czekają na ustalenie ceny

Wielkopolscy przedsiębiorcy, którzy zajmują się przerobem roślin włóknistych, są gotowi rozpocząć uprawę konopi dla celulozowni w Ortland. Wszystko zależy od ceny, którą zaproponują niemieccy partnerzy. Według przedsiębiorców korzystne byłoby stworzenie grupy producenckiej.

Krzysztof Szurkowski

prezes Spółdzielni Produkcyjnej Dakowy Małe

- Realizacja projektu Instytutu Włókien Naturalnych zależy od ceny, którą strona niemiecka zaproponuje za konopie. W sprawie dostaw rozmawiamy już z IWN. Równie ważna jak ceny jest kwestia maszyn do zbioru konopi, o które w Polsce trudno.

Myślę, że konieczne będzie stworzenie grupy producenckiej, która zajmie się uprawą i dostawą konopi na potrzeby niemieckiej celulozowni.

Włodzimierz Szczególski

prezes Stowarzyszenia Ziemi Pałucko-Kujawskiej

- Na początku XX w. w naszym rejonie uprawa konopi i lnu zajmowała powierzchnię ok. 3 tys. ha. Ciągle mamy tu doskonałe warunki do wznowienia uprawy tych roślin. Opłacalna byłaby uprawa na areale nie mniejszym niż 120 ha, w każdej chwili możemy wznowić uprawę na 3 tys. ha. Ziemia leży odłogiem. Tak szeroki zakres uprawy wpłynąłby pozytywnie na życie gospodarcze regionu. Możemy również pozyskać maszyny do wstępnego przerobu konopi na włókna. Gorzej będzie z maszynami do zbioru.

Do rozpoczęcia uprawy potrzebujemy tylko gotowych umów wraz z cenami, zapewniającymi opłacalność dostaw.

Michał Koppe

likwidator spółki Lenwit z Witaszyc

- Projekt uprawy i dostaw konopi do Niemiec jest bardzo interesującą propozycją dla polskich plantatorów. Jego wdrożenie musi jednak być poprzedzone rzetelnym studium opłacalności przedsięwzięcia. Obawiam się, że bez dotacji rządowych dla polskich producentów konopi, dostawy mogą być nieopłacalne. Nie sądzę, żeby rząd przyznał takie dotacje, bo dotychczas przez wiele lat tego nie robił, podczas gdy cała Europa dopłaca do tej produkcji.

Najlepszym rozwiązaniem dla Polski byłoby wybudowanie w kraju podobnego do niemieckiego zakładu przetwórczego, ale na to trzeba kapitału. Gdyby powstał taki zakład, nie bylibyśmy po raz kolejny eksporterem surowców, ale produktu przerobionego. Niemiecka celulozownia musi zapewnić sobie szeroką bazę dostawców, dlatego hipotetyczny polski zakład nie mógłby znajdować się zbyt blisko granicy.

Podejrzewam, że sprawa dostaw konopi do Ortland wynika z tego, iż Niemcy nie pomyśleli w porę o zabezpieczeniu sobie dostawców, dlatego teraz szukają ich w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Loos

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Plantatorzy czekają na ustalenie ceny