Plast-Box postawił na oryginalne pomysły

Marta Biernacka
05-02-2004, 00:00

W 2000 r. na paryskich targach stanęła rozświetlona wieża Eiffla, zbudowana z wiader. Była to — skuteczna — promocja polskiej firmy ze Słupska.

Najpierw były Niemcy. Waldemar Pawlak, prezes firmy Plast-Box, podkreśla, że początki działalności spółki na rynkach zagranicznych nie były łatwe.

— Rynek był bardzo konkurencyjny i najeżony barierami — opowiada Waldemar Pawlak.

Sposobem na pokonanie tych problemów stało się pozyskanie w 1995 r. niemieckiego udziałowca, firmy Bekuplast.

— To była strategiczna decyzja. Rynek niemiecki stanął przed nami otworem, ale wtedy również dostrzegliśmy, że to dopiero początek drogi do zawojowania Europy — wspomina Waldemar Pawlak.

Silny partner biznesowy to jedno, a walka o klientów — drugie.

— Najwięcej problemów sprawił nam brak zaufania ze strony niemieckich odbiorców. Spotykaliśmy się z sugestiami, że nie spełniamy norm i wymogów unijnych. Zdecydowaliśmy, że nadszedł czas, aby przełamać stereotyp firmy zza wschodniej granicy — opowiada Waldemar Pawlak.

Dzięki współpracy z Bekuplastem Plast-Box umacniał pozycję w Niemczech. Dziś sprzedaż do tego kraju stanowi 26,3 proc. eksportu.

Efekt domino

Potem przyszła pora na republiki nadbałtyckie, Czechy. W 1998 roku firma zaczęła sprzedaż na Ukrainę, która jest drugim co do wielkości odbiorcą jej produktów.

Firma postanowiła aktywnie uczestniczyć w targach, aby podpatrywać konkurencję, trendy i technologie w branży tworzyw sztucznych. Zaczęła uczestniczyć w największych branżowych wystawach w Düsseldorfie i Paryżu.

— W 2000 roku wybudowaliśmy w stolicy Francji gigantyczną wieżę Eiffla z naszych wiader, podświetloną od dołu. Jej szczyt wznosił się wysoko ponad inne stoiska — wspomina Waldemar Pawlak.

Jak twierdzi, Francuzi byli zaszokowani orginalnością i organizacją stoiska. Dzięki niemu Plast-Box podpisał kontrakt z firmą Petit, która do dziś jest jego klientem.

— W ostatnich miesiącach weszliśmy na rynek holenderski, białoruski, irlandzki i angielski. W Wielkiej Brytanii wykorzystaliśmy lukę, jaka powstała po wycofaniu się duńskiego producenta Superfos — wylicza Waldemar Pawlak.

W 2003 roku udział sprzedaży eksportowej w przychodach spółki osiągnął poziom 30 proc. Prognozy zakładają, że w ciągu 4-5 lat wzrośnie do co najmniej 50 proc.

Promocja i strategia

— Jednym z filarów zaufania klientów do jakości wyrobów są certyfikaty. W 2001 r. uzyskaliśmy ISO 9000:2001, w 2003 wdrożyliśmy HACCP. Zainwestowaliśmy też w nowoczesny system Dynamix, który pozwala na gromadzenie i pozyskiwanie danych o produkcji, certyfikacji, analizie kosztowej — mówi Waldemar Pawlak.

Firma intensywnie zabiega o nowych klientów. W 2003 roku dział sprzedaży i marketingu wysłał do UE 2 tys. paczek z wzorami jej produktów. W siedzibie spółki odbywają się prezentacje towarów dla zagranicznych gości.

Na giełdę

Plast–Box to spółka akcyjna, po 30,9 proc. walorów mają Waldemar i Grzegorz Pawlak oraz Franciszek Preis. Pozostałe należą do Bekuplastu. Plast-Box produkuje opakowania z tworzyw sztucznych dla odbiorców przemysłowych (przede wszystkim wiadra i skrzynki). Eksport stanowi 30 proc. sprzedaży. Przychody w 2003 r. sięgnęły 42,3 mln zł, zysk netto — 1,98 mln zł.

Spółka przygotowuje się do wejścia na warszawską giełdę. Z emisji akcji chce uzyskać 14 mln zł. Środki mają być przeznaczone na unowocześnienie i zwiększenie mocy w kraju, zasilenie kapitału obrotowego oraz uruchomienie produkcji na Ukrainie, przy użyciu maszyn wycofanych z Polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Biernacka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Plast-Box postawił na oryginalne pomysły