Pluszaki z dziecięcej wyobraźni

Magdalena Mastykarz
10-03-2015, 00:00

POMYSŁ NA BIZNES Najpierw powstaje rysunek, kreślony ręką dziecka. Taki projekt maskotki, którą później…. przytuli. Dzięki Imaginakom

Rynek zabawek dla dzieci jest bardzo wymagający — powinny one rozwijać wyobraźnię i pobudzać kreatywność. Najlepiej, gdy są edukacyjne, ekologiczne i z misją. Przede wszystkim jednak muszą być bezpieczne. Chcąc wejść na ten rynek z produktem, który spełniałby wszystkie te wymagania, a do tego był nowatorski, trzeba zacząć od gruntownych przygotowań. Do swojego zabawkowego biznesu Antonina Olecka-Artemjew i Piotr Artemjew przygotowywali się rok. W listopadzie 2013 r. ruszyli z Imaginakami.

UŚMIECH DZIECKA:
Zobacz więcej

UŚMIECH DZIECKA:

Wyroby firmy Antoniny Oleckiej-Artemjew i Piotra Artemjewa wyróżniono tytułem „Zabawki Roku 2013” w kategorii Premium. Ale zapewniają, że, najlepszą dla nich nagrodą jest każda kolejna uszyta zabawka i zadowolenie dziecka, które ją otrzymuje. Marek Wiśniewski

Dzieci projektanci

Czym mogli zaskoczyć, skoro pozornie dla dzieci wymyślono i wyprodukowano już wszystko? Mogli odwrócić role i to dziecku pozwolić kreować, projektować i być twórcą. Do tego właśnie sprowadza się idea Imaginaków — spersonalizowanych zabawek, które powstają na podstawie rysunków dzieci.

— Działając w branży reklamowej, interesowaliśmy się rynkiem parentingowym. Zauważaliśmy brak w ofercie zabawek mogących skutecznie rozwijać kreatywność dzieci, co też potwierdzali nasi znajomi będący rodzicami. Postanowiliśmy zgłębić temat i tak narodziła się idea, a w konsekwencji kolejna firma — opowiada Antonina Olecka-Artemjew.

Przez rok przygotowań działali wielotorowo. Zgłębiali kwestie formalne i prawne dotyczące wymogów obowiązujących w Unii Europejskiej przy produkcji zabawek. Szukali wykwalifikowanego personelu, opracowywali model biznesowy, projektowali stronę internetową i coraz precyzyjniej określali kierunek, w którym chcą iść. W infrastrukturę prosprzedażową zainwestowali kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Certyfikat bezpieczeństwa

Kolejny rok — już nie przygotowań, ale rzeczywistej działalności — zweryfikował ich wstępne założenia, zdefiniował potrzebę rozwoju i wskazał jego kierunek.

— Na początku byliśmy przekonani, że mimo iż naszymi klientami są rodzice, głównym motywującym do zakupów będzie dziecko. Dlatego stworzyliśmy przyjazną dla dzieci stronę internetową, a komunikacja odpowiadała dziecięcemu sposobowi myślenia — mówi pomysłodawczyni projektu.

Po roku stwierdzili, że było to błędne założenie, więc komunikację zmienili tak, aby trafiała do rzeczywistych odbiorców, czyli rodziców. Pierwszy rok pokazał też, że rynek zabawkowy jest rynkiem sezonowym, a szczyt sprzedażowy przypada na okres świąt Bożego Narodzenia i ten czas trzeba maksymalnie wykorzystać.

— W sumie wyprodukowaliśmy około 400 Imaginaków. W pewnym momencie przestaliśmy już przyjmować zamówienia, ponieważ nie nadążaliśmy z produkcją — przyznaje Antonina Olecka-Artemjew.

A do szycia rąk nie brakowało. W imaginakowym zespole pracuje 15 zawodowych krawcowych, które każdego dnia starają się jak najwierniej, a przy tym jak najatrakcyjniej urzeczywistnić pomysły i marzenia małych projektantów.

Mimo że projekty są spersonalizowane i nie ma dwóch takich samych zabawek, ich ceny są z góry określone. — Wprowadziliśmy podział zabawek na: 30 cm, 50 cm i 100 cm, które kosztują odpowiednio: 119 zł, 139 zł i 199 zł. Priorytetem była wygoda klienta, który u nas od początku wie, jakiego terminu realizacji oraz jakiej ceny może się spodziewać — tłumaczy Olecka-Artemjew. Wszystkie uszyte zabawki posiadają certyfikat CE, co oznacza, że są bezpieczne dla dzieci oraz spełniają unijne standardy dotyczące zdrowia, bezpieczeństwa i ochrony środowiska.

Europa czeka

Zaangażowanie całego zespołu zostało docenione nie tylko przez dzieci, ale też przez panel znanych mam oraz psychologów dziecięcych biorących udział w plebiscycie Zabawka Roku 2013, organizowanym przez portal Zabawkowicz.pl. To motywuje do działania. Co zatem planują nagrodzeni twórcy Imaginaków?

— Imagilandię! To nasz nowy projekt, dzięki któremu rozszerzymy portfolio o pięć kategorii: zabawki wspierające rozwój psychofizyczny, ubranka dla dzieci, aplikacja mobilna, książeczki i filmy, a także elementy wystroju wnętrz. Wszystkie te produkty będą odpowiadały założeniu, że to dziecko kreuje swój świat — ujawnia Olecka-Artemjew.

Do poszerzenia oferty niezbędne będzie znalezienie finansowania zewnętrznego, co jest w tej chwili wyzwaniem dla właścicieli firmy. Poza tym Imaginaki szykują się do wejścia na rynki zagraniczne — w tej chwili mają przedstawiciela handlowego w Irlandii, ale chcą zaistnieć w całej Europie.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Mastykarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Pluszaki z dziecięcej wyobraźni