Oko za oko — tak toczyły się obrady komisji skarbu nad wstrzymaniem prywatyzacji Tarnowa i Kędzierzyna. Rezultat: kolejne kontrole.
Wczorajsze posiedzenie sejmowej komisji skarbu może zaważyć na losach prywatyzacji nie tylko ZA Tarnów i ZA Kędzierzyn, ale także na finale sprzedaży Ciechowi Sarzyny i Zachemu. Posłowie postanowili skierować do Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) i prokuratury pismo w formie dezyderatu, by zbadały prywatyzację spółek chemicznych, ze szczególnym uwzględnieniem ostatniego jej etapu. Także Petro Carbo Chem (PCC), niedoszły niemiecki inwestor, oświadczył, że zwróci się do Najwyższej Izby Kontroli (NIK) o zwrócenie uwagi nie tylko na sposób prywatyzacji Kędzierzyna, ale także Sarzyny i Zachemu.
Szturm opozycji
To efekt krzyżowego ognia pytań, w jakim znalazł się Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu, Marek Drac-Tatoń, prezes Nafty Polskiej (NP), oraz przedstawiciele NIK. Posłowie z PO i SLD domagali się, by Paweł Szałamacha wyjaśnił przyczyny odstąpienia od sprzedaży PCC Tarnowa i Kędzierzyna. Aleksander Grad, poseł PO, domagał się wyjaśnienia, dlaczego Wojciech Jasiński, minister skarbu, zmienił zdanie o ofercie PCC na oba zakłady, skoro w liście do Bogdana Borusewicza, marszałka Senatu, określił ją jako bardzo dobrą („PB” pisał o tym wczoraj). Okazało się, że za zamieszanie odpowiada wiceminister skarbu.
— Zarządziłem wyceny spółek. Analiza wykazała, że ich poziom nie jest satysfakcjonujący — tłumaczył Paweł Szałamacha.
Małgorzata Ostrowska, posłanka SLD, domagała się wyjaśnień, czy debiut zrekompensuje zakładom utracone środki na inwestycje.
— Jeżeli minister chce, żeby zakłady trafiły do Orlenu w drodze transakcji wiązanej, umożliwiającej skarbowi zwiększenie kontroli nad koncernem, to chcemy to wiedzieć — postulowała Małgorzata Ostrowska.
Jednooka izba
Posłowie opozycji atakowali wiceministra Szałamachę.
— Dlaczego nie przedstawi pan posłom wyników kontroli przeprowadzonych przez resort skarbu? Bo nie kwestionują prawidłowości procesu prywatyzacji? — pytał Aleksander Grad.
Dostało się też NIK za to, że negatywnie oceniła zbyt pośpieszne wykluczenie Anwilu z negocjacji o zakup Tarnowa i Kędzierzyna i prowadzenie ich jedynie z PCC.
— Czy NIK ,widzi na jedno oko? Negocjacje z Ciechem w sprawie Zachemu i Sarzyny toczyły się według tych samych reguł — grzmiał Aleksander Grad.
NIK nie przedstawiła zastrzeżeń, mimo że Ciech też miał rywala… PCC.