W 2014 r. spółka PKP Polskie Linie Kolejowe (PKP PLK) zrealizowała inwestycje o wartości 7 mld zł. Było to co prawda mniej, niż zakładał plan, ale i tak historyczny. Są to jednak wydatki finansowane ze starego budżetu unijnego. Nowy ma być jeszcze hojniejszy dla kolei. Sęk w tym, że na razie wydatki te są palcem na wodzie pisane.

— PKP PLK deklarowały ogłoszenie w 2015 r. przetargów o wartości 11 mld zł. Niech będzie połowa z tego, to i tak będzie dobrze. Na razie nie został ogłoszony żaden przetarg finansowy z nowego budżetu unijnego — wzdycha Wiesław Nowak, prezes i główny akcjonariusz ZUE. I w tym jest główny problem takich spółek, jak Torpol, Trakcja i ZUE. Brak przetargów to pusty portfel zamówień. Każda firma budowlana musi zaś pokrywać koszty stałe. Koszty stałe to zaś przede wszystkim ludzie. Ich zwolnienie to w dużej mierze utrata zdolności realizacji kontraktów. Bez kontraktów rosną więc straty, zwolnienia to zaś problem z późniejszym zdobywaniem zamówień wtedy, gdy się już pojawią.
— PKP PLK planują inwestycje warte dziesiątki miliardów złotych. Spółki z sektora budownictwa kolejowego generalnie mi się więc podobają. Problem polega na tym, że przetargi się opóźniają i 2016 r. może być dla tych spółek gorszy niż 2015 — mówi Adrian Kyrcz, analityk Banku Zachodniego WBK. — Perspektywy na 2017 r. są bardzo dobre. Pytanie tylko, w jakiej kondycji która firma dotrwa do tego czasu — zaznacza Konrad Strzeszewski, analityk BESI.
Kontrakty i gotówka
Według naszych rozmówców, najpewniejszy jest Torpol.
— Torpol wydaje się najlepiej przygotowany na rok 2016, przede wszystkim ze względu na posiadany już portfel zamówień o wartości 1,6 mld zł. ZUE i Trakcja mają relatywnie słabsze portfele zamówień. Trakcja ma obecnie kontrakty o wartości 1,2 mld zł, ale większość na 2015 r. W ZUE zamówienia o wartości 800 mln zł rozkładają się po połowie na rok 2015 i lata 2016-17 r. — mówi Konrad Strzeszewski. — Torpol ma największy portfel zamówień na 2016 r., a to będzie miało znaczenie dla uzyskiwanych w przyszłości marż. Spółki, które nie mają kontraktów, będą miały większą skłonność do oferowania w przetargach niższych cen — dodaje Tomasz Duda, analityk Erste Securities Polska. Konrad Strzeszewski dodaje, że na korzyść Torpolu przemawia też bilans. — Na koniec pierwszego kwartału spółka miała 150 mln zł gotówki netto. ZUE i Trakcja są zadłużone — dodaje Konrad Strzeszewski.
Oblicza dywersyfikacji
Nie znaczy to jednak, że obie nie mają żadnych mocnych stron. Michał Stalmach z DM BOŚ zwraca uwagę, że Trakcja sporą część przychodów uzyskuje z rynku litewskiego i na dodatek z budownictwa drogowego. Podobnie jak Torpol, stara się też wejść na rynek skandynawski. Adrian Kyrcz dodaje do tego ciągle trwającą restrukturyzację i oddłużanie spółki. Natomiast ZUE buduje torowiska tramwajowe, uniezależniając się tym samym od robót kolejowych. W kwietniu przejęła też spółkę Railway gft Polska, dzięki której chce dywersyfikować działalność, wchodząc w produkcję i dystrybucję elementów wykorzystywanych do budowy torowisk.