Po Paryżu: czas na podpisy i ratyfikację

Barbara Warpechowska
opublikowano: 17-03-2016, 22:00

Porozumienie paryskie zawarto. I co dalej? Jakie są zobowiązania uczestników konferencji klimatycznej?

Podpisany w Paryżu dokument składa się z dwóch części. Pierwszą stanowią decyzje stron COP. Drugą natomiast jest międzynarodowy traktat wprowadzający w życie decyzje konferencji i będący aneksem do końcowego dokumentu. Jednym z problemów negocjacji było takie właśnie podzielenie problematyki międzydwa dokumenty. Dlatego zdesperowany Laurent Fabius, prezydent COP21, wniósł o przedłużenie szczytu o jeden dzień. 

I udało się. Aby pogodzić interesy krajów wyspiarskich, rozwiniętych i rozwijających się oraz USA i Chin, w porozumieniu klimatycznym nie ma szczegółowych zapisów dotyczących procentów światowej redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Pierwsza część ma mniejszą wagę niż traktat. Można kontrolować jej przestrzeganie, ale naruszanie jej zasad nie może być w żaden sposób karane. Drugą część dokumentu stanowi międzynarodowy traktat, który spełnia kryteria Konwencji Wiedeńskiej i prawnie wymusza realizację wszystkich zawartych w nim postanowień.

Został przyjęty pod egidą Konwencji Narodów Zjednoczonych, dlatego wymaga ujednolicenia treści porozumienia samej Konwencji i wszystkich podjętych już wcześniej decyzji, np. porozumienia z Cancùn. Zanim traktat wejdzie w życie, wymaga podpisów i ratyfikacji.

Może zostać podpisany przez wszystkie państwa w siedzibie ONZ w Nowym Jorku między 22 kwietnia 2016 r. a 21 kwietnia 2017 r. Artykuł 27 głosi, że nie można wnosić zastrzeżeń do tekstu. Traktat wchodzi w życie 30 dni po ratyfikacji przez co najmniej 55 państw odpowiedzialnych za co najmniej 55 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych.

Stanie się wtedy wiążący dla wszystkich państw będących jego stronami. Taki próg oznacza, że teoretycznie umowa może zacząć obowiązywać, nawet jeśli nie ratyfikują jej Chiny i Stany Zjednoczone.

Ale z ratyfikacją może być problem. Szczególnie w przypadku Stanów Zjednoczonych, tak jak było z Protokołem z Kioto. Dlatego delegacji amerykańskiej zależało na usunięciu jak największej liczby wytycznych z porozumienia paryskiego. Ważne było także, by nie zostało nazwane protokołem.

Dzięki temu zgodnie z amerykańskim prawem konstytucyjnym może być uznany za „executive agreement” i wtedy do ratyfikacji wystarczy podpis prezydenta USA, a nie zgoda Kongresu. W 2023 r. zostanie ogłoszona ocena postępów w osiąganiu zbiorowego celu, a także aktualizacja deklaracji państw uczestniczących w porozumieniu paryskim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu