Raport z grudniowego posiedzenia Fed wstrząsnął amerykańskimi giełdami. Zarząd Rezerwy Federalnej stwierdził, że obecne poziomy stóp procentowych nie gwarantują utrzymania w ryzach rosnącej inflacji, co jest jednoznacznym sygnałem zaostrzenia polityki monetarnej. To zły prognostyk dla rynków akcji.
Po pierwszej fali paniki, gracze zaczęli jednak znowu kupować akcje, wykorzystując wtorkową przecenę do nabycia tańszych walorów. Sytuację ratuje też ponowna zniżka cen na rynku ropy. Specjaliści liczą na dalszy wzrost zapasów paliwowych, a taka nadzieję uzasadnia łagodny – jak na razie – przebieg zimy w Stanach Zjednoczonych. Z opublikowanych dzisiaj danych wynika jednak, że zapasy ropy w USA spadły o 3,2 mln baryłek w minionym tygodniu. Wzrosły jednak zapasy benzyny i rezerwy paliw destylowanych, w tym oleju opałowego. Ropa jest nadal gorącym tematem, który będzie jeszcze przez długi czas będzie podgrzewał atmosferę.
Po półgodzinie handlu na rynek dotarła informacja o grudniowej wartości indeksu aktywności sektora usług. Wyniosła ona 63,1 pkt, co przerosło oczekiwania analityków, którzy oczekiwali jego spadku do 61 pkt. Zaskakująco dobre dane makro dodatkowo zachęciły graczy do uzupełniania portfeli.
W średniej Dow Jones spośród zaledwie kilku spadających firm, przecenę kontynuowały papiery Pfizera i Merck’a. Inwestorzy nadal z dużą rezerwa podchodzą do sektora producentów leków po aferach z najbardziej znanymi lekami.
Nastroje w gronie blue chipów poprawił też American International Group, największy na świecie ubezpieczyciel, który zapowiedział podwyższenie kwartalnej dywidendy. Walory spółki, obok Procter & Gamble przewodzą wzrostom na Wall Street.
Zdecydowanie gorsze nastroje panują na rynku technologicznym, mimo że Siebel System poinformował o wyższym od wcześniej prognozowanego zysku i przychodach w IV kwartale minionego roku. W przypadku największego producenta oprogramowania serwisowego wynik netto ma być wyższy niż 8 centów na akcję zaś sprzedaz przekroczyć poziom 390 mln USD.