PO szykuje medialne trzęsienie ziemi

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 03-12-2008, 00:00

Nadawców publicznych czekają rewolucyjne zmiany Platforma chce usunąć władze mediów publicznych, zmienić strukturę ich finansowania i wydzielić ośrodki regionalne w odrębne spółki.

Eksperci powołani przez ministra kultury zaprezentują na dzisiejszej konferencji prasowej projekt ustawy o mediach publicznych, a dokładnie ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych. Projekt jest prawdziwą rewolucją dla Telewizji Polskiej (TVP) i Polskiego Radia (PR). I to w każdym zakresie. Przepisy przejściowe zakładają, że wprowadzenie ustawy będzie równoznaczne z usunięciem władz mediów publicznych — zarówno zarządów, jak i rad nadzorczych.

— Zarządy radia i telewizji mają być jednoosobowe. Zmniejszy się skład osobowy rad nadzorczych. To wymaga odwołania obecnych władz i powołania nowych — mówi jeden z ekspertów.

Znika abonament

Radykalne zmiany dotyczą sposobu finansowania mediów publicznych. Ma zniknąć abonament. W zamian media publiczne mają być finansowane z Funduszu Zadań Publicznych. Pieniądze funduszu mają pochodzić z części podatku VAT, który płacą firmy wykupujące reklamy w mediach. Ile dokładnie? Eksperci tego nie przesądzają, ale założenie jest takie, by kasy było więcej niż obecnie jest wpływów abonamentowych. To dobra wiadomość dla publicznego radia i telewizji. Ale jest też łyżka dziegciu — media publiczne będą musiały podzielić się pieniędzmi z innymi, na przykład mediami komercyjnymi. Pozostałe stacje mają otrzymać 5-30 proc. środków z funduszu na realizowane przez siebie programy misyjne (ostateczna decyzja o wysokości alokacji ma należeć do przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji — KRRiT).

Mniej reklam

Pomysł ekspertów opiera się na wprowadzeniu licencji programowych — każda antena TVP (na przykład program TVP1, TVP2), Polskiego Radia i każda stacja komercyjna czy społeczna mogą się o nie ubiegać. Licencja będzie określała, jakie programy misyjne powinny być emitowane oraz jakie będą preferencyjne godziny ich emisji. Będzie również przeznaczała konkretne finansowanie na realizację określonych w licencji programów.

— Chodzi o to, by programy misyjne były emitowane w czasie najwyższej oglądalności. Jeśli stacja zdecyduje inaczej, może być pozbawiona części funduszy przeznaczonych na dany program — mówi jeden z ekspertów.

Założenie jest takie, by w mediach elektronicznych pojawiało się więcej programów misyjnych i by zniknęła smutna tradycja nadawania ciekawych programów w środku nocy.

— Złożona z 30 osób rada programowa przy KRRiT będzie co 1-2 lata oceniać, czy zarządy mediów publicznych wypełniają zobowiązania licencji. Brak absolutorium programowego będzie oznaczać wygaśnięcie kadencji zarządu TVP i PR — mówi jeden z ekspertów.

Ustawa zakłada też ograniczenie emisji reklam w mediach publicznych. Nie będą mogły one emitować reklam komercyjnych przy programach misyjnych. Jeśli te ostatnie będą pojawiały się w godzinach najwyższej oglądalności, może to oznaczać spory uszczerbek dla TVP.

TVP bez balastu

Ustawa zakłada, że TVP pozbędzie się balastu spółek regionalnych, które są dla niej generatorem kosztów. Mają one być wydzielone w 16 osobnych spółek, połączonych z regionalnymi spółkami publicznego radia. Właścicielem każdej z nich ma być skarb państwa. Ale ustawodawcy chcą zachować TVP Info, opartą na regionach, pozwalając tej spółce na współużytkowanie częstotliwości spółek regionalnych.

Ustawa zakłada też utworzenie Archiwum Misji Publicznej, nadzorującego materiały archiwalne radia i telewizji. Teraz nadawcy komercyjni skarżą się na nierówny dostęp do tych materiałów. Ale dla TVP oznacza to zwiększenie kosztów — po wprowadzeniu ustawy będzie musiała za te materiały płacić.

Na skróty

Ministerstwo kultury nic wczoraj nie wiedziało o dzisiejszej konferencji ekspertów. Większość osób, z którymi rozmawiał wczoraj "PB", sugerowała, że ustawa będzie wprowadzona do Sejmu jako projekt poselski, by przyspieszyć prace.

— Rozważana jest opcja, by ustawę uczynić projektem poselskim, co umożliwi szybszą ścieżkę legislacyjną. Ale projekt jest na tyle rozbudowany, że prace nad nim mogą się bardzo przeciągnąć — mówi Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO, przewodnicząca Sejmowej Komisji Kultury.

Magdalena Wierzchowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane