Pochwała różnorodności

Tomasz Fill, dyrektor biura komunikacji korporacyjnej PKN Orlen
opublikowano: 2012-12-17 00:00

Komentarz partnera Rankingu

30 grudnia 2009 r. wpływowy tygodnik „The Economist” znokautował czytelników utrzymaną w konwencji komunistycznych plakatów okładką, na której ubrana na niebiesko kobieta (najwyraźniej blue-collar worker), z ręką zgiętą w doskonale znanym Polakom geście Kozakiewicza, patrzy pewna siebie, może nawet z pewną pogardą, wprost na czytelnika… Wielki tytuł „WE DID IT!” nie pozostawiał żadnych wątpliwości, czego jesteśmy świadkami na globalnym rynku pracy. Nie było to pierwsze podejście tego pisma ekonomicznego do tematu awansu zawodowego kobiet.

„Zapomnijcie o Chinach, Indiach i internecie. To kobiety są motorem rozwoju gospodarczego” — to nagłówek z 2006 r. Te publikacje doskonale oddają ton dyskusji, która przetacza się nie tylko przez media. „Womenomics” znalazła już swoje odbicie w raportach opracowywanych przez globalne firmy doradcze (na przykład raporty McKinseya „Women matter”), szacuje się nawet wpływ obecności kobiet na najwyższych stanowiskach na wyniki spółek giełdowych (z różnymi skądinąd wnioskami).

Trudno się dziwić. Kobiety awansują niezwykle szybko, stanowią ponad połowę absolwentek wyższych uczelni w krajach OECD, a w wielu krajach rozwiniętych liczba pracujących kobiet jest większa niż mężczyzn. Takich liczb potwierdzających ogólną tendencję jest bardzo dużo. Tym bardziej należy się cieszyć, że także polskie pisma biznesowe zauważają zmianę, jaka zachodzi w światowej gospodarce, i próbują typować creme de la creme polskich businesswomen.

W Polsce panuje wyjątkowy zresztą klimat dla kobiecej przedsiębiorczości, wspierany przykładami realnych osiągnięć Polek nie tylko w biznesie, ale też w nauce czy polityce. Po 1989 r. przedsiębiorczość miała w naszym kraju zaskakująco kobiece oblicze, a polska transformacja zawdzięcza sukces właśnie także kobietom. Nie załamały się, zaczęły działać, otwierać pierwsze stragany, sklepy, restauracje, punkty usługowe. Rezultat? Ścisła europejska czołówka pod względem procentowego udziału kobiet wśród właścicieli firm.

Polki radzą sobie też doskonale w administracji publicznej: miały już „swoją” premier (Hanna Suchocka w latach 1992-93), rzeczniczkę praw obywatelskich (Ewa Łętowska), prezesa Urzędu Antymonopolowego (Anna Fornalczyk), prezesa NBP (Hanna Gronkiewicz-Waltz, przez 9 lat!), a obecnie marszałka Sejmu Ewę Kopacz.

Jednym z piewców różnorodności w biznesie jest Tom Peters, guru zarządzania, który już wiele lat temu mówił, że talent kobiet jest dla gospodarki ogromną szansą. Zgadzam się z tym. Równocześnie jednak pozostaję fanem merytokracji. Bohaterki rankingu „Pulsu Biznesu” nigdy nie potrzebowały specjalnego traktowania, by stworzyć swoje firmy. Nie potrzebowały sztucznych zasad, żeby wspinać się na najwyższe szczyty korporacyjnych drabin. Ich atuty to świetny pomysł na biznes, ciężka praca, determinacja, odwaga, by marzyć o rzeczach wielkich. W dodatku zwykle robią swoje, unikając świateł jupiterów.

Większa obecność kobiet w biznesie wymaga przede wszystkim zadbania o odpowiedni „narybek” (czyli pipeline, jak powiedzielibyśmy w biznesie) — młodych kobiet, które za kilka lat bez żadnego sztucznego wspomagania wejdą w świat biznesu. Co będzie dalej? Wszystko wskazuje na to, że rynkowe wahadło trwale przechyliło się na stronę większego zaangażowania kobiet w pracę zawodową.

Statystyki nie kłamią. Od 2000 r. kobiety zajmują średnio sześć na osiem nowych miejsc pracy tworzonych w Unii Europejskiej.

W Stanach Zjednoczonych recesja (kąśliwie nazywana czasem mancession) uderzyła mocniej w mężczyzn niż kobiety — spośród osób, które straciły pracę od 2008 r., około trzech czwartych to mężczyźni.

Co więcej, według danych amerykańskiego Bureau of Labour Statistics kobiety stanowią dwie trzecie w 15 zawodach, w których zatrudnienie ma szansę rosnąć w najbliższych latach. Jest jednak także druga strona szybkiego awansu zawodowego kobiet. Tenże sam „The Economist” podkreśla, że tak jak finansowa i zawodowa emancypacja kobiet jest jedną z wielkich przemian ostatniego półwiecza, tak poradzenie sobie ze społecznymi konsekwencjami tej zmiany będzie jednym z wielkich wyzwań nadchodzącego półwiecza.

Warto mieć tego świadomość i konsekwentnie budować świat oparty na rozwiązaniach umożliwiających kobietom i mężczyznom wybieranie takich dróg życiowych, jakich naprawdę chcą.

Tomasz Fill