Pociągi mogłyby jeździć szybciej, ale muszą zwalniać na wirażach. Będzie szybciej, ale może trochę rzucać.
Kolej chce szybciej pokonywać wiraże. Teraz pociągi hamują przed wieloma zakrętami z powodu przepisów. Nasze normy w zakresie tzw. przyspieszenia niezrównoważonego należą do najbardziej rygorystycznych w UE.
Maszynista musi łapać za hamulec, by przyspieszenie nie osiągnęło 0,6 (lub 0,8) m/s2. W UE dopuszczalna średnia jest dużo wyższa, w niektórych krajach nawet dwukrotnie.
Kolejarze też chcieliby jeździć po wirażach z większą prędkością, tym bardziej że nie wpłynie to na bezpieczeństwo podróżnych.
— Dopuszczalne przyspieszenie jest ustalane nie ze względu na bezpieczeństwo, ale komfort jazdy — mówi Andrzej Massel, zastępca dyrektora Centrum Naukowo-Technicznego Kolejnictwa (CNTK).
Mówiąc wprost: na wirażach przy większej prędkości może trochę rzucać, ale pociąg szybciej dotrze do celu.
— Na trasie z Warszawy do Gdańska, gdzie jest sporo łuków, na których pociąg zwalnia do 100 km/h, po ewentualnej zmianie prędkość wzrośnie do 110-120 km/h — wyjaśnia Andrzej Massel.
Podróżny dojedzie do celu nawet o kilkanaście minut szybciej. Mógłby pokonać trasę w jeszcze krótszym czasie, ale do tego potrzeba specjalnych pociągów z wychylnymi pudłami, które niwelują wpływ sił odśrodkowych. Włoskie Pendolino przejeżdża przez łuki z przyspieszeniem 1,8 m/s2, a na pasażera działa przyspieszenie 0,6-0,7 m/s2.
To właśnie z myślą o zestawach zespolonych PKP Intercity zaczęło badać, czy istnieje możliwość złagodzenia przepisów. Przewoźnik chce wozić na trasie z Warszawy do Gdańska z prędkością do 200 km/h, a na Centralnej Magistrali Kolejowej jeszcze szybciej.
— Polskie przepisy są zbyt zachowawcze. Nastąpił taki postęp technologiczny, że możliwa jest bezpieczniejsza jazda pociągami przy zastosowaniu łagodniejszych norm — mówi Jarosław Kiepura, dyrektor gabinetu prezesa Urzędu Transportu Kolejowego.
Zdaniem Andrzeja Massela, zanim nastąpią zmiany, może upłynąć nawet trzy lata.
— Warto to zrobić, ale z głową. Nie chodzi tylko o zwiększenie prędkości, lecz o kompleksową weryfikację przepisów — mówi Andrzej Massel.