Początek był bardzo mocny

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 2006-07-25 00:00

Akcje Action przyniosły w debiucie prawie 16-procentowy zysk. Ale trzeba je było szybko

sprzedać, bo później taniały.

Przed rozpoczęciem poniedziałkowej sesji, kiedy zbierano zlecenia bez zawierania realnych transakcji, teoretyczny kurs debiutującej spółki Action, drugiego na krajowym rynku dystrybutora sprzętu komputerowego, wynosił nawet około 20 zł, czyli 70 proc. powyżej ceny z oferty publicznej (12 zł). Ale w rzeczywistym handlu już nie było to możliwe. Nie powtórzyła się więc sytuacja z niedawnych debiutów eCardu czy Inwest Consultingu, który dał zarobić prawie 500 proc. Były to spółki znacznie mniejsze niż Action, przez co bardziej podatne na działania spekulacyjne.

Czas nie sprzyjał

Prawa do akcji Action zadebiutowały po 13,90 zł, co dla inwestorów oznaczało prawie 16 proc. zysku. Ale była to najwyższa cena na wczorajszej sesji. Później kurs stopniowo opadał, dążąc do ceny emisyjnej.

— Udowodnimy akcjonariuszom, że dobrze wybrali — zapewnia Piotr Bieliński, prezes i główny udziałowiec Action.

I obiecuje podwojenie obrotów firmy. W jakim czasie?

— Myślę, że 4 lata to realny okres — mówi.

W kolejnym roku obrotowym, który zacznie się w sierpniu, Action prognozuje 1,75 mld zł sprzedaży wobec 1,45 mld zł w tym, który właśnie się kończy.

— To realne — twierdzi prezes.

Inwestycje i przejęcia

Action uzyskał z emisji 54 mln zł. Te pieniądze przeznaczone będą głównie na zasilenie środków obrotowych i inwestycje na Ukrainie. Prezes myśli też o akwizycjach.

— Nie chcemy kupować naszych konkurentów, bo oni mają taką samą ofertę jak my. Interesują nas niszowe firmy o obrotach 100 mln zł rocznie. Ale teraz jest za gorąco, do rozmów przystąpimy po wakacjach — mówi Piotr Bieliński.

Na ewentualne przejęcia Action wygospodaruje środki z emisji i z bieżących zysków.