Rok 2009 należał do najtrudniejszych w historii branży deweloperskiej. Za to w rozpoczętym właśnie 2010 r. możemy się spodziewać wzrostu popytu i rozpoczęcia wielu nowych inwestycji. To wnioski uczestników konferencji "Polski rynek mieszkaniowy 2009" zorganizowanej w grudniu 2009 r. przez firmę Nowy Adres.
Oznaką poprawy koniunktury jest optymizm deweloperów.
- Pod koniec 2009 r. rozpoczęliśmy realizację dwóch projektów, a w tym wystartujemy z sześcioma, łącznie planujemy sprzedaż nawet 1500 lokali - ocenia Jan Wagner, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w firmie Polnord, która w ubiegłym roku sprzedała 550 lokali.
Start dwóch nowych inwestycji zapowiada też Budimex Nieruchomości.
- Zostaną ukończone w połowie 2011 r., gdy wróci koniunktura - prognozuje Henryk Urbański, prezes deweloperskiej spółki.
Jego zdaniem, obecny kryzys znacząco różni się od dekoniunktury z lat 2000-02 r. Powód? Wówczas zarobki deweloperów były małe, a obecnie marże utrzymują się na wysokim poziomie. Firmy zachowują więc płynność finansową i wraz z ożywieniem popytu będą mogły rozpocząć nowe inwestycje. Dlatego dysproporcja pomiędzy popytem i podażą raczej nam nie grozi.
Niestety, bankowcy wciąż nie mają dla deweloperów dobrych wiadomości.
- W rozpoczętym właśnie roku nie spodziewamy się obniżek oprocentowania. Choć czwarty kwartał 2009 r., pod względem liczby i wartości udzielonych przez banki kredytów, możemy porównać z najlepszymi kwartałami z ubiegłych lat, to łagodne procedury ustalania zdolności kredytowej i wysokości wymaganego wkładu własnego z lat 2006-07 na razie nie powrócą - przewiduje Jerzy Tofil, członek zarządu Pekao Banku Hipotecznego.

Więcej - we wtorkowym Pulsie Biznesu