Była to reakcja na dane z USA. Indeks ISM mierzący
aktywność w amerykańskim sektorze wytwórczym osiągnął w grudniu poziom 47,7 pkt.
(wartość poniżej 50 jest oznaką recesji). Obroty na całym rynku na niskim
poziomie 980 mln. Czwartkowe notowania rozpoczęliśmy w słabych nastrojach na
minusie. Wig20 jednak stopniowo wznosił się na coraz wyższe poziomy co w
konsekwencji zaowocowało zamknięciem na plus 0,31%. Indeksy małych i średnich
spółek w pierwszych godzinach spadały (wyglądało to na opóźnioną reakcje na
środowe dane) ale około południa popyt lekko się ożywił i straty zostały
zmniejszone do około 0,5%. Obroty na środowym poziomie blisko 1,16 mld. Patrząc
na piątkowe notowania to do godziny 14:30 praktycznie niewiele się działo. Wig20
otworzył się na niewielkim plusie i utrzymywał się na tym poziomie do
wspomnianej godziny. Mwig40 i Swig80 również w trendzie horyzontalnym, przyczym
pierwszy na minusie, a drugi w okolicach zera. O 14:30 w USA opublikowano serię
danych, które okazały się gorsze od prognoz. Stopa bezrobocia wzrosła do 5%, a
zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło tylko o 18tyś. (prognoza 70 tys.).
Reakcja na dane była podobna do tej ze środy. Gwałtowny spadek indeksów. Wig20
przy stracie ponad 1 % zatrzymał się i zaczął powoli rosnąć. O 16:00
opublikowano kolejne dane w USA - indeks ISM sektora usług. Prognozowano wartość
53,3 pkt., a rzeczywista wartość wyniosła 53,4 pkt. Te dane nie mały już
większego znaczenia dla przebiegu sesji. Obroty na całej GPW wyniosły około 1,5
mld.
Najbliższe wsparcie dla Wig20 to lokalny dołek z 18 grudnia 3344 pkt.,
a najbliższy opór dokładnie 200 pkt wyżej lokalny szczyt z 27 grudnia.
Ewentualne pokonanie wspomnianego wsparcia otwiera podaży drogę do sierpniowego
dołka 3248 pkt.
Japonia, Chiny,
Indie
Pierwszy tydzień nowego roku 2008 był dla inwestorów w
regionie Azji spokojny i częściowo wolny od notowań giełdowych. Giełda w Tokyo
dla przykładu, z uwagi na obchody święta O-Shogatsu, czyli nowego roku nie
pracowała od 31 grudnia do 3 stycznia. Jedyna sesja piątkowa tego tygodnia
przyniosła sporą przecenę rzędu 4.03%, obniżając indeks Nikkei225 poniżej
15000pkt. Taka przecena wywołana została głównie większymi obawami recesji w
USA, rosnącymi cenami ropy sięgającej poziomu 100 dolarów za baryłkę oraz
aprecjacji yena, który od poniedziałku umocnił się z poziomu 113.9 do 109.39 w
piątek.
Z kolei w Chinach na giełdzie w Shanghaiu, notowania odbyły się w
ostatnie trzy dni tygodnia, które konsekwentnie przyniosły wzrost indeksu
Shanghai Composite Index odpowiednio o 0.21%, 0.89% i 0.78%. Pozwoliło to
przekroczyć 5361pkt. W środę yuan osiągnął kolejny historyczny pułap,
przekraczając poziom 7.30 w stosunku do dolara. Aprecjacja chińskiej waluty do
dolara w roku 2007 wyniosła około 7%. Tak niewielkie umocnienie jest wynikiem
przede wszystkim wprowadzonego reżimu walutowego w lipcu 2005 polegającego na
rewaluacji, dzięki któremu produkty chińskie są w dalszym ciągu bardzo
atrakcyjne cenowo i konkurencyjne.
Natomiast na giełdzie w Bombaju w dalszym
ciągu panuje pozytywny sentyment wśród inwestorów. Na ostatniej sesji roku 2007
indeks blue chipów wzrósł o 0.4% uzyskując poziom 20286pkt zaś pierwsza sesja
nowego roku przyniosła skromny wzrost indeksu BSE30 o 0.07%. W trakcie
środowej sesji pojawił się zwiększony popyt na giełdzie, szczególnie wokół
spółek z sektora bankowego i finansowego wywołanego spekulacjami fuzji i przejęć
w sektorze, co podniosło indeks o 0.81%, przekraczając poziom 20465pkt.
Czwartkowa sesja obniżyła indeks o 0.59% w wyniku wyprzedaży na giełdach
azjatyckich i danych ze Stanów Zjednoczonych. Mimo spadków, bardzo dobrze
zachowywały się walory spółek energetycznych i paliwowych, które w wyniku
rosnących cen ropy kończyły notowania "na zielono". Ostatnia sesja tygodnia
spowodowała wzrost indeksu o kolejne 1.68%, głównie dzięki spółkom
energetycznym, bankowym i z sektora dóbr konsumpcyjnych. Akcje ICICI Bank wrosły
4.67% a Reliance 2.86%. Dodatkowym pozytywnym aspektem okazały się być dane o
inflacji, które wskazywały utrzymywanie się jej na poziomie 3.5%, grubo poniżej
celu inflacyjnego Banku Centralnego Indii, który wynosi 5%.
Europa Zachodnia
Pierwszy
tydzień 2008 roku nie był zbyt udany dla inwestorów zarówno Eurolandu, jak
zresztą i innych regionów świata. Główne zachodnioeuropejskie indeksy (w ujęciu
tygodniowym, czyli od zamknięcia piątkowego 28 grudnia) zgodnie wylądowały na
ponad 2-procentowym minusie. Sytuacja była determinowana głównie nienajlepszymi
danymi zza oceanu (głównie z rynku pracy w piątek) a także rekordowymi cenami
ropy naftowej.
W związku z powyższym dobrze radziły sobie spółki paliwowe,
dobrze wypadały także spółki użyteczności publicznej, które uważane są
najbardziej odporne na spowolnienie gospodarcze i okresy dekoniunktury. Niestety
walory zdecydowanej większości branż nie mogły pochwalić się dodatnimi stopami
zwrotu. Droga ropa naftowa uderza w branżę lotniczą, dla której paliwo stanowi
ponad jedną trzecią kosztów operacyjnych, oraz w branżę turystyczną. Pogorszenie
sentymentu zanotowano także w sektorze technologicznym po raporcie Bank of
America o spodziewanym spowolnieniu wzrostu rynku części komputerowych. Rynek
usług detalicznych zareagował natomiast negatywnie na informacje z brytyjskiego
DSG International (drugiej co do wielkości sieci sprzedaży elektroniki) o
spodziewanym zmniejszeniu zysków za 2007 rok.
W piątek wspomniane wyżej złe
dane z amerykańskiego rynku pracy tylko wzmogły stronę podażową w Eurolandzie. Z
danych makro w tym tygodniu można odnotować jedynie bliską prognozom stopę
bezrobocia w Niemczech w grudniu na poziomie 8,4 proc. oraz nieco wyższą od
prognoz inflację w Szwajcarii na poziomie 2 proc. Niemniej jednak ważniejsze od
danych z Eurolandu będą te napływające w najbliższym czasie zza oceanu, i to one
będą w przyszłym tygodniu determinować zachowanie inwestorów nie tylko w
Europie ale i na całym świecie.
Europejskie Rynki
Wschodzące
Miniony tydzień na europejskich rynkach
wschodzących nie obfitował w zbyt wiele ciekawych wydarzeń. Przyczyną jest okres
noworoczny, z powodu którego, albo nie handlowano w ogóle jak np. w Rosji, albo
w okrojonym wymiarze. Jest to więc dobry moment aby podsumować zakończony rok.
Bardzo dobrze wypadają indeksy Europy Południowo-Wschodniej, z liderem w postaci
indeksu w Lublanie, który wzrósł ok. 78%, na czele. Nieco gorzej prezentują się
indeksy w Sofii ( +44%) i Bukareszcie( +22%) głównie z powodu słabej końcówki
roku. Ponad 10% wzrost "naszego" WIG-u wypada na tym tle dość blado. Mocno
skorelowany z naszym parkietem czeski indeks PX50 dał zarobić jednak więcej bo
ponad 14%. Motorem napędowym tamtejszych wzrostów była znana również z polskiego
parkietu spółka CEZ. Kłopoty gospodarcze Węgier znalazły odzwierciedlenie w
niskiej zwyżce tamtejszego indeksu BUX ( ok. 5,5%). Kapitał, który w ostatnim
czasie szerokim strumieniem napływał do Rosji spowodował wzrost indeksu RTS o
ponad 19%.
Wróćmy jeszcze na chwile do mijającego tygodnia. Spadkowe sesje
zanotował indeks w Turcji, węgierski BUX także kończy tydzień na minusie. Sesje
cechował mały obrót i gdy wydawało się, że na prawdziwy handel przyjdzie nam
poczekać do początku przyszłego tygodnia, z marazmu wyrwały nas dane z
amerykańskiego rynku pracy. Okazały się one bardzo słabe, a indeksy na wielu
rynkach zanurkowały mocno na południe.
Stany Zjednoczone
Początek roku
to nie sielanka i zapowiada, że rynek ma ochotę na dalsze błądzenie. Obecnie Dow
Jones jest na poziomie z ok. 20.04.2007 , a analiza Ichimoku jest dla niego
nieprzychylna. 03.01.2008 wygenerował się sygnał sprzedaży. W obecnym stanie,
nie sposób jeszcze mówić o kształtowaniu nowego trendu czy też kontynuowaniu
obecnego, tu potrzeba jeszcze solidnej porcji danych choćby za IV kw. 2007. Do
tego czasu rządził będzie przypadek.
Grudniowy raport z rynku pracy okazał
się słabiutki, ale sensownie jest przyjąć, że dopiero drugi tak słaby odczyt z
rzędu, oznaczał będzie realne kłopoty. Z kolei odczyt indeksu ISM z sektora
usług, był niezły, co nie krystalizuje obecnie obrazu recesji.
Było by zbyt
proste, aby w I-szych kilku dniach nowego roku otrzymać przełomową porcję
danych, stawiających gospodarkę USA w nader oczywistym świetle.
Jest wiele
czułych punktów od drogiej energii, aż po konflikt zbrojny, które mogą mieć
istotny wpływ w tym roku, co świadczy, że będzie bardzo ciekawie.
Surowce
Najważniejszym
wydarzeniem na rynku ropy było środowe przebicie psychologicznego poziomu 100
dol. za baryłkę. Miało to miejsce w notowaniach międzysesyjnych, a cena wróciła
poniżej w/w poziomu. Obecnie cena ropy Crude w kontraktach terminowych wynosi
97,5 dolarów za baryłkę, co oznacza zwyżkę o 0,5% w odniesieniu do poprzedniego
tygodnia. Wzrost to efekt sytuacji rynkowej i geopolitycznej. Opublikowany w
czwartek raport Departamentu Energii po raz kolejny pokazał spadek zapasów ropy
w USA. Do tego doszły doniesienia z Nigerii o napadzie na Port Harcourt.
Inwestorzy zinterpretowali tę informację jako mogącą zakłócić dostawy surowca
Nigerii, która jest największym eksporterem w Afryce. Ponadto w rejonie Zatoki
Meksykańskiej z powodu silnych sztormów zamknięte zostały wszystkie cztery
porty, co również przeszkodziło w dostawie ropy na rynek. Dodatkowym czynnikiem
było osłabienie się dolara wobec którego ropa zachowuje się w opozycyjnym
kierunku. Poziom 100 dol. za baryłkę nadal pozostaje silnym oporem do dalszych
wzrostów jednak wiele wskazuje na to, iż bariera ta zostanie wkrótce
pokonana.
Miedź w porównaniu z poprzednim tygodniem zyskała 2%, natomiast na
giełdzie w Londynie za tonę tego surowca płaci się 7020 dolarów. Pewne pozytywne
symptomy widać na analizie technicznej. Otóż nastąpiło przełamanie oporów
wyznaczonych na 7000 dolarów, co pozwoliło na dynamiczny ruch w górę. Ponadto
można zaobserwować formację odwróconego RGR, co z kolei sugerowałoby odwrócenie
krótkoterminowego trendu. Zasięg wzrostu wyznaczony jest przez linię szyi, czyli
do poziomu 7380 dol. za tonę.
Złoto kontynuuje trend wzrostowy. Uncja tego
kruszcu kosztuje 856 dolarów, co oznacza, że tydzień kończy na poziomie wyższym
o 3,5%. Kilka czynników determinowało wzrosty. Wciąż osłabiający się dolar
wpływa na wzrost cen złota. Również drożejąca ropa powodowała ten sam skutek.
Ponadto zwiększyło się prawdopodobieństwo recesji w Stanach Zjednoczonych, co z
kolei wskazywałoby na obniżkę stóp procentowych przez FED w tym kraju.
Oczywiście każda obniżka stóp wpływa na deprecjację dolara, a to z kolei podnosi
ceny złota, które jest traktowane jako zabezpieczenie wartości portfeli
inwestycyjnych.
Waluty
Ostatni dzień 2007
roku przyniósł umocnienie się dolara względem euro z 1,4719 do poziomu 1,4595.
Na uwagę w tym dniu zasługuje informacja o sprzedaży domów na rynku wtórnym,
której wynik miło zaskoczył inwestorów i okazał się lepszy od
oczekiwań.
Następna sesja - pierwsza w 2008 r. - pokazała jakie jest
nastawienie do amerykańskiej waluty. Kurs wrócił do poziomu 1,4720. Miało to
związek z informacjami o mającej nastąpić już na koniec stycznia kolejnej
obniżce stóp procentowych w USA. Na notowania nie miał większego wpływu
opublikowany protokół z ostatniego posiedzenia FOMC.
Ostatniego dnia
tygodnia amerykańska waluta została "dobita" przez złe dane z tamtejszego rynku
pracy. Wzrosła stopa bezrobocia w grudniu z 4,7 proc. do 5 proc. oraz był
mniejszy od oczekiwań wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. W ciągu
kilku chwil kurs wzrósł z okolic 1,47 do ponad 1,48.
Nowy rok dla
naszej waluty rozpoczął się od jej umocnienia względem dolara, neutralnie w
stosunku do euro. Straciła za to, około 3 groszy, do szwajcarskiego franka. Kurs
USD/PLN spadł z 2,4650 do 2,43. EUR/PLN poruszał się w przedziale 3,59-3,61. W
tym tygodniu nie było publikacji makroekonomicznych.
Przyszły tydzień
obfituje w wiele informacji z Europy - m.in. posiedzenia Europejskiego Banku
Centralnego i Banku Anglii, które będą mogły mieć wpływ na notowania kursów
walut..
Raport przygotował zespół Doradców Finansowych
Xelion w składzie:
Jarosław Godyń, Tomasz Kacprzak, Michał Kurpiel, Jacek
Pacholczyk, Adam Piotrowski, Tomasz Ray-Ciemięga, Piotr Trzeciak, Paweł
Zawistowski.