Narodowy operator pocztowy przeprowadza restrukturyzację. Zapowiedziano m.in.
redukcję zatrudnienia – tysiąc osób dostanie wypowiedzenia, kolejny tysiąc tzw.
wypowiedzenia zmieniające. To jednak nie wystarczy.
- Musimy natychmiast
podjąć bardziej zdecydowane działania, zapewniające nam płynność. Ich efekty
muszą być widoczne jeszcze w tym roku – mówi Mirosław Markiewicz, zastępca
dyrektora generalnego Poczty Polskiej (PP), który od niedawna zajmuje to
stanowisko.
Dodał, że na koniec 2009 r. przedsiębiorstwo będzie mieć stratę wysokości 260 mln zł. W czwartym kwartale na wyniku odbiją się koszty odpraw dla zwalnianych pracowników.
Firma ma już listę pomysłów do wdrożenia od zaraz. Po pierwsze, wstrzymała wszystkie nowe inwestycje. Kontynuowane będą tylko te, które rozpoczęto wcześniej. Po drugie, przejrzy wszystkie aktywa i oceni ich przydatność. Po trzecie, zmniejszy koszty bieżące, w tym osobowe. Będzie to oznaczało kolejne zwolnienia. Blisko 60 proc. stałych kosztów PP to właśnie wynagrodzenia. W pierwszym kwartale wzrost kosztów z tytułu podwyżek wyniósł 12,7 proc.
- Nie mogę teraz podać liczby osób, które zostaną objęte dalszymi redukcjami, ponieważ najpierw musimy tym poinformować związki zawodowe. Nie będą to jednak zmiany kosmetyczne – mówi Andrzej Polakowski, dyrektor generalny PP.
Na czym jeszcze chce zaoszczędzić dyrekcja? Gdzie Poczta poszuka
dodatkowego finansowania? Czy ceny usług pocztowych wzrosną? Dowiesz się z
lektury „Pulsu Biznesu”.