Pocztowa Solidarność strajkuje, dyrekcja pisze do prokuratora

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2008-06-04 00:00

Dyrekcja Poczty Polskiej uznała strajk za nielegalny. To wzburzyło związkowców, którzy grożą rozszerzeniem protestu.

Protestujących pocztowców mogą zastąpić agencje pracy czasowej

Dyrekcja Poczty Polskiej uznała strajk za nielegalny. To wzburzyło związkowców, którzy grożą rozszerzeniem protestu.

Wczoraj rozpoczął się strajk na Poczcie Polskiej. Dyrekcja zareagowała ostro.

— Strajk jest nielegalny. Składamy zawiadomienie do prokuratury — mówi Kamila Rudnik z biura prasowego Poczty.

W rezultacie osoby biorące udział w strajku mają nie dostać wynagrodzenia za ten okres. Dyrekcja ma nadzieję że to zniechęci pocztowców do rozszerzenia strajku.

Kwestia przekonania

Związkowcy mówili wczoraj „PB”, że dyrekcja Poczty poszła o krok dalej i rozesłała do dyrektorów central pocztowych wytyczne, by zastosować sankcje wobec strajkujących pocztowców — od zmniejszenia premii rocznej po zwolnienia dyscyplinarne. Związkowcy nie pozostają dłużni.

— Chcemy złożyć zawiadomienie przeciwko dyrektorowi generalnemu o naruszenie prawa o sporach zbiorowych — mówi Bogumił Nowicki, przewodniczący Solidarności.

To nie wszystko. Pocztowcy, którzy do tej pory nie strajkowali, teraz zaczęli mówić o przystąpieniu do protestu.

— Pracodawca robi wszystko, by nas przekonać, że strajk jest potrzebny — mówi szef jednego ze związków.

— Działania dyrekcji mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego — mówi przedstawiciel innego.

Trudny czas

Na razie strajk ma ograniczony zasięg, mimo że pojawiają się sprzeczne informacje o jego skali. Solidarność, która jest liderem protestów, mówi o strajku 50 proc. ze 100-tysięcznej załogi. Dyrekcja przytacza dane, z których wynika, że wczoraj przystąpiło do strajku 3 tys. osób, nie działało prawie 350 na 4,5 tys. urzędów pocztowych i połowa z 14 centrów ekspedycyjnych.

— Utrudnienie jest ogromne, próbujemy nad tym zapanować, posiłkując się agencjami pracy czasowej. Na razie nie ma opóźnień w dostarczaniu przesyłek, ale trudno powiedzieć, jak rozwinie się sytuacja — mówi Kamila Rudnik.

Konkurencja zaciera ręce, bo strajk na Poczcie oznacza wzrost jej zamówień. Jednak paraliż Poczty może utrudnić życie wielu firmom.

— Obserwujemy sytuację. Podejmiemy stosowne działania, jeżeli pojawi się niebezpieczeństwo, że klienci nie otrzymają faktur na czas — mówi Wojciech Jabczyński z biura prasowego Telekomunikacji Polskiej.

Strajk związkowców odbywa się w bardzo ważnym dla Poczty momencie. W Sejmie toczą się prace nad ustawą pocztową, spodziewana jest komercjalizacja, być może nawet prywatyzacja Poczty.

— W ciągu najbliższych tygodni powinny zapaść decyzje kluczowe dla przyszłości Poczty. Niepokoje społeczne mogą mieć negatywny wpływ na decyzje polityków — mówi Sławomir Redmer, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Poczty.