Pocztowy na miarę Postbanku

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2008-08-19 08:40

Andrzej Klesyk, prezes PZU, powiedział niedawno w wywiadzie, że  PKO BP nie powinien raczej sprzedawać 25 proc. akcji Banku Pocztowego komuś, kto będzie w stanie dynamicznie go rozwinąć.

„To byłoby realne zagrożenie dla samego PKO BP” — przestrzegał szef ubezpieczyciela. Ale czy tak jest z punktu widzenia interesów skarbu państwa, udziałowca obu banków?

Dzisiaj Pocztowy przy PKO BP prezentuje się nawet nie jak Dawid przy Golacie, ale Liliput przy Guliwerze. Tyle że jak w opowieści Jonathana Swifta, role łatwo mogą się odmienić. Pod względem sumy bilansowej Pocztowy jest niemal 50 razy mniejszy od PKO BP i na liście polskich banków zajmuje miejsce pod koniec trzeciej dziesiątki. Ten niewielki bank ma jednak najliczniejszą sieć punktów wpłat i wypłat gotówki w kraju, które można realizować praktycznie wszędzie tam, gdzie jest pocztowe okienko. Na razie ta rozbudowana struktura nie jest specjalnie efektywna. Bank Pocztowy chce ją rozruszać. Ma ludzi i pomysły. I cel — zbudować instytucję na miarę Postbanku w Niemczech czy Holandii, które wyrosły z poczty i stały się potężnymi graczami na lokalnych rynkach.

Od kilku tygodni zarząd Banku Pocztowego wreszcie działa w komplecie. Jesienią Pocztowy ruszy na łowy...

Więcej we wtorkowym wydaniu "Pulsu Biznesu".