Podatek giełdowy odstraszy graczy i dobije brokerów

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2003-03-27 00:00

Podatek od zysków z giełdy jest szkodliwy na obecnym etapie rozwoju polskiego rynku kapitałowego — ostrzegają domy maklerskie, GPW, SII i sami inwestorzy. Jednak minister finansów potwierdza wprowadzenie takiej opłaty od 2004 r.

Wprowadzenie 20-proc. podatku giełdowego może przynieść więcej strat niż korzyści. Ucierpią na tym zarówno inwestorzy, jak i biura maklerskie, których kondycja systematycznie się pogarsza. Z roku na rok notują one coraz mniejsze przychody i coraz częściej straty. W 2002 r. z 38 domów maklerskich ponad połowa znalazła się pod kreską. Plany MF budzą kontrowersje. Dlaczego lansuje się takie rozwiązanie, kiedy nawet taki potentat jak londyńska LSE żąda zniesienia podatku od obrotu? A przecież tamtejszy rynek jest kilkadziesiąt razy większy od GPW, a sami inwestorzy o wiele bogatsi.

Według MF, podatek giełdowy ma zapewnić duże wpływy do budżetu. W 2004 r. wpływy z tego tytułu sięgnąć mają 500 mln zł. Wydaje się jednak, że jest to kolejna fikcja.

— Reforma finansów publicznych nie może być oderwana od realiów panujących na rynku kapitałowym. Nie ma uwarunkowań ekonomicznych do wprowadzenia takiego podatku — twierdzi Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Opodatkowanie zysków giełdowych uderzy przede wszystkim w drobnych inwestorów.

— Zabrakło konsultacji z inwestorami. Nikt z rządu nie podejmował takich prób, co może świadczyć o braku merytorycznych argumentów uzasadniających propozycję resortu finansów. Na wieść o wprowadzeniu podatku uczestnicy rynku zaczęli interesować się alternatywnymi formami inwestowania — ostrzega Jarosław Dominiak.

Ucieczka inwestorów negatywnie odbije się także na kondycji biur maklerskich.

— Inwestorzy indywidualni są najlepszymi klientami domów maklerskich. Wycofanie się z rynku tej grupy inwestorów pogorszy sytuację brokerów, a także spowoduje, że klienci instytucjonalni zmonopolizują giełdę — zaznacza Grzegorz Leszczyński, prezes IDM.

Przeciwnicy planu MF mają jeszcze jeden argument. Uważają, że resort finansów obiecywało, iż zainteresowani dowiedzą się o wprowadzeniu podatku z rocznym wyprzedzeniem. Tymczasem podatek ma obowiązywać już za dziewięć miesięcy.

— Wydaje się, że wprowadzenie podatku od 2004 r. byłoby przedwczesne. Chociażby z przyczyn technicznych należałoby odczekać co najmniej rok. Istnieją obawy, że biura maklerskie mogą mieć spore problemy z terminowym przystosowaniem się do rozliczania podatku — ocenia Ryszard Czerniawski, wiceprezes GPW.

Przedstawiciele biur maklerskich ciągle mają nadzieję, że ostateczna decyzja będzie korzystna dla rynku kapitałowego.

— Jest to rozwiązanie szkodliwe, o działaniu destrukcyjnym. Nie wierzę, by Sejm przyjął takie rozwiązanie po zapoznaniu się z opracowaniem przedłożonym przez Stowarzyszenie Upowszechniania Akcjonariatu, które całkowicie podważa sens wprowadzenia podatku od zysków kapitałowych. Skala zaniedbań przy tym projekcie jest tak duża, że jeśli parlament zatwierdzi opodatkowanie giełdy, to wykaże się dużą nieodpowiedzialnością — podkreśla Andrzej Madej, prezes DM Penetrator.