Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) twierdzi, że przy określaniu podatku od nieruchomości organy podatkowe muszą respektować normy prawa geodezyjnego i kartograficznego — wynika z ogłoszonego niedawno pisemnego uzasadnienia wyroku, w którym sąd ten uznał informacje o powierzchni użytkowej budynku uwidocznione w kartotece budynków za dane o charakterze ewidencyjnym (sygn. II FSK 1399/11). NSA wskazał, że według art. 21 ust. 1 tego aktu, dane z ewidencji gruntów i budynków stanowią m.in. podstawę wymiaru podatków. Rozstrzygnięcie zapadło w sporze ze spółką, która uważała m.in., że powierzchnia użytkowa nie powinna w ogóle znajdować się w ewidencji gruntów i budynków. W ocenie Piotra Kwaśnego, doradcy podatkowego z ASB Tax, NSA wręcz błędnie wskazuje podstawę opodatkowania.
— Wyrok sądu może skłaniać do błędnego założenia, że dla wyliczenia podatku wystarczające są dane z kartoteki. To stoi w sprzeczności z ustawą o podatkach i opłatach lokalnych, która w art. 1a, pkt 5 wyjaśnia, co przyjmuje się za powierzchnię służącą do ustalenia jego wymiaru — wyjaśnia doradca. Przepis mówi: za powierzchnię użytkową można uznać powierzchnię mierzoną po wewnętrznej długości ścian na wszystkich kondygnacjach.
— Należy pamiętać, że w jej skład wchodzą również garaże podziemne, piwnice, sutereny oraz poddasza użytkowe. Nie zalicza się natomiast klatek schodowych oraz szybów dźwigowych — dodaje Piotr Kwaśny. Ponadto dla potrzeb podatkowych wlicza się do tej powierzchni np. korytarze, których nie włącza się do danych w kartotece budynku. To dlatego, że sposób obliczania powierzchni użytkowej jest różny zależnie od celu, któremu służy. Podatkowa definicja powierzchni użytkowej jest np. inna od określonej w Polskiej Klasyfikacji Obiektów Budowlanych. Według eksperta z ASB Tax, organy podatkowe oraz sami podatnicy powinni kierować się jedynie wytycznymi zawartymi w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych.
— Ta ustawa powinna mieć charakter rozstrzygający. Stoso-wanie się do interpretacji NSA może powodować działania niezgodne z przepisami — mówi Piotr Kwaśny. W praktyce oznacza też różnice w wymiarze podatku, na korzyść lub niekorzyść obu stron — firm i samorządów, dla których ten podatek jest źródłem dochodów. Jego zdaniem, w razie sporu czy kontroli u podatnika organ podatkowy powinien zlecić dokonanie pomiarów na miejscu.
— Tak robi się np. w Warszawie — zauważa doradca. Pomiar jednak kosztuje i zajmuje czas. Łatwiej sięgnąć do ewidencji.