Ministrowie finansów UE mają dziś zaakceptować zmiany poprawiające ściągalność VAT w transgranicznych rozliczeniach.
Bruksela mówi „nie” nieuczciwym podatnikom. Wydaje się, że pierwszy sukces w tej trudnej walce ma już za sobą, bowiem wiele wskazuje na to, że dziś inicjatywę tę zaakceptują ministrowie finansów Unii. Komisja Europejska (KE) liczy na polityczne porozumienie w sprawie całego podatkowego pakietu, który zwiera m.in. przedłużenie obowiązywania dyrektywy o handlu via internet (wygasa 30 czerwca) oraz określenie miejsca dostawy w rozliczeniach business to business i business to consumers. Ministrowie mają też zaakceptować dwa flagowe rozwiązania upraszczające, tzw. jedno okienko — one stop shop, ułatwiające rejestrację i składanie deklaracji podatkowych w kraju, który nie jest siedzibą firmy, oraz uproszczające zasady zwrotu VAT.
Laszlo Kovacs, komisarz UE ds. podatków, przedstawi także kompleksowy plan rozwiązań zapobiegających oszustwom podatkowym. Jak bowiem wyliczyli eksperci KE, nadużycia podatkowe przynoszą państwom członkowskim straty 60 mld EUR rocznie. To tyle, ile Polska ma otrzymać z budżetu Unii w latach 2007-13.
Bruksela chce, by VAT był naliczany u producenta, a nie u konsumenta, jak obecnie. Takie rozwiązanie nie podoba się Austrii, Niemcom i Wielkiej Brytanii. Ta ostatnia, mimo wielu zastrzeżeń (m.in. brak ochrony przed oszustami kupującymi wolne od VAT towary i sprzedającymi je z doliczeniem podatku), wprowadziła program pilotażowy według propozycji KE.
Nieco trudniej będzie przekonać całe obradujące gremium do wspólnej bazy opodatkowania przedsiębiorstw. W tym względzie największymi oponentami pozostają: Wielka Brytania, Irlandia, Słowacja i Estonia, które otwarcie mówią o skorzystaniu z prawa weta. Tymczasem do przeforsowania podatkowych rozwiązań wymagana jest jednomyślność.