Podatnicy nie chcą się narażać

Jarosław Królak
opublikowano: 2006-11-03 00:00

W tym roku zaskarżono tylko 7,5 proc. wiążących interpretacji. Zdaniem ekspertów, podatnicy boją się zadzierać z fiskusem.

Z danych uzyskanych w Ministerstwie Finansów (MF) wynika, że w całym kraju w ciągu dziewięciu miesięcy roku na 44,2 tys. wydanych interpretacji odwołano się jedynie 3,3 tys. razy (7,5 proc.). To trochę więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, kiedy na 45 tys. interpretacji zaskarżono 2,8 tys. (6 proc.). Czy to oznacza, że obywatele i przedsiębiorcy otrzymują pomyślne dla siebie decyzje fiskusa? Eksperci podatkowi z niedowierzaniem kręcą głową. Ich zdaniem, mała liczba odwołań jest głównie efektem braku wiary w wygraną z urzędem skarbowym oraz strachem przed zaognianiem sporu z wszechwładnym fiskusem.

Lepiej uciec

Wiążące interpretacje podatkowe funkcjonują od 1 stycznia 2005 r. Dzięki nim podatnik uzyskuje stanowisko urzędu skarbowego dotyczące zawiłej sytuacji prawnej i gwarancję, że jeśli zastosuje się do niego, będzie chroniony i nie poniesie żadnych konsekwencji —nawet gdyby okazało się, że interpretacja jest błędna. Wiążąca interpretacja odniosła spory sukces. Przedsiębiorcy masowo składają wnioski, aby uzyskać taką polisę bezpieczeństwa podatkowego.

— 7,5 proc. zaskarżeń to naprawdę mało. Podatnicy, mając niekorzystną dla siebie interpretację, nie walczą o jej zmianę. Wychodzą z założenia, że jak dostaną korzystną, dokonają czynności prawnych, na których im zależy, a gdy niekorzystną, po prostu z niej rezygnują. Dlaczego się nie odwołują? Ponieważ uważają, zazwyczaj słusznie, że prawdopodobieństwo zmiany stanowiska fiskusa jest niewielkie oraz że nie opłaca im się narażać i eskalować sporu — mówi prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Jego zdaniem, niektórzy przedsiębiorcy znaleźli metodę na ominięcie niekorzystnych interpretacji.

— Sporo firm po prostu przeniosło siedziby „pod skrzydła” urzędów skarbowych, które w danych sprawach wydały interpretacje odpowiadające ich oczekiwaniom. Podatnicy woleli więc wykonać spory wysiłek związany ze zmianą siedziby niż ryzykować i walczyć z fiskusem — dodaje prof. Modzelewski.

Przykręcanie śruby

W ocenie Mirosława Barszcza, do niedawna wiceministra finansów, mimo że mało jest zaskarżeń, widać, że w tym roku nastąpił wyraźny wzrost w porównaniu z 2005 r.

— Moim zdaniem, większa liczba odwołań pokazuje, że urzędy skarbowe zaczęły wydawać więcej niekorzystnych dla podatników interpretacji. Zauważam wyraźną tendencję wzrostu rygoryzmu organów skarbowych. Proszę zauważyć, że porównując trzy kwartały tego roku oraz ubiegłego, widać, że o 20 proc. spadła liczba złożonych wniosków, wzrosła natomiast liczba odwołań. Możliwe, że resort finansów postanowił przykręcić śrubę w celu zwiększenia wpływów podatkowych — ocenia Mirosław Barszcz.