Pośrednik LHS oferował spółce podkłady kolejowe po niższej cenie niż ich producenci. Absurd czy zmowa cenowa?
Coraz głośniej mówi się o nieprawidłowościach w spółce PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa, która zajmuje się transportem towarów z Ukrainy. W ubiegłym roku zarząd PKP przeprowadził kontrolę w tej spółce. We wnioskach napisano, że mogło dojść do zmowy cenowej kontrahentów firmy. Głównie chodzi tu o współpracę LHS z firmą Tankpol, pośrednikiem dostarczającym podkłady.
Kontrolujący stwierdzili, że Tankpol uzyskiwał zlecenia na dostawę „z wolnej ręki”, po uprzednim unieważnieniu przez LHS przetargów. Te zaś często były unieważniane, bo konkurenci (producenci) wycofywali się i na placu boju zostawał tylko Tankpol.
„Odstępowanie nasycalni od przetargu i oferowanie przez nie cen wyższych niż pośrednik (zaopatrujący się w nasycalniach biorących udział w przetargu) sugeruje istnienie zmowy producentów z firmą Tankpol” — napisano w sprawozdaniu pokontrolnym.
Napisano tam również, że Tankpol brał udział w 36 przetargach organizowanych przez PKP LHS. Wygrał 26, wartych 67,76 mln zł, przegrał 10 — na kwotę 6,93 mln zł.
W Tankpolu nie chciano komentować tej sprawy. Nieuchwytny był także wczoraj Piotr Juś, prezes LHS. Ze sprawozdania wynika jednak, że kontrolerzy pytali go, czemu LHS samodzielnie nie próbował zaopatrywać się u producentów i ominąć pośrednika. Prezes poinformował jednak, że producenci nie byli zainteresowani uzyskaniem zamówień w LHS.
Sprawę ewentualnej zmowy bada Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz prokuratura.
— Być może więcej informacji będziemy mogli przedstawić w przyszłym tygodniu — mówi Mirosław Buczek, szef Prokuratury Rejonowej w Zamościu.