Podstawą gospodarki cyfrowej jest inwigilacja

PAP , DI
opublikowano: 21-04-2022, 12:03

W ciągu 20 lat inwigilacja stała się podstawą potęgi i modelu biznesowego cyfrowych gigantów, a zbierane o nas informacje są surowcem wykorzystywanym, by nami manipulować.

Photograph by Stuart Isett for Fortune
Photograph by Stuart Isett for Fortune
Stuart Isett

„Kapitalizm inwigilacyjny” — w ten sposób prof. Shoshana Zuboff, psycholog społeczna Uniwersytetu Harvarda i autorka książki „Wiek kapitalizmu inwigilacji”, określa jeden z fundamentów współczesnej gospodarki cyfrowej.

— Słowo „inwigilacja” połączone jest ze słowem „kapitalizm”, bo inwigilacja, czyli zbieranie danych o nas, jest niezbędne, by osiągać zyski i wzrost gospodarczy. Nie da się tego zrobić, jeśli nie ma się technologii inwigilacji — twierdzi prof. Zuboff.

Masowe zbieranie danych o użytkownikach sieci jest dziś nieodzownym elementem funkcjonowania gigantów big techu: Google’a, Facebooka, Microsoftu, Apple’a czy Amazona. Rozprzestrzeniło się też na inne sektory gospodarki, stało się podstawą dla reklamodawców. System sięga przełomu XX i XXI w., kiedy zmagająca się z finansowymi problemami firma Google — właściciel nieprzynoszącej zysków wyszukiwarki — odkryła nowy sposób zarabiania pieniędzy: wykorzystywanie metadanych użytkowników.

— Zdała sobie sprawę, że resztki z danych pozostawianych przez użytkowników mogą być wykorzystywane i analizowane jako sygnały behawioralne, a ich analiza może przewidzieć przyszłe zachowania — mówi autorka książki „Wiek kapitalizmu inwigilacji”.

Model stworzony przez Google’a, przewidujący, gdzie najlepiej umieścić reklamy, stał się później podstawą całego gospodarczego systemu.

— To było przełomowe odkrycie, na które wszyscy w Dolinie Krzemowej czekali, szukając sposobu na zmonetyzowanie swoich produktów — twierdzi prof. Zuboff.

W maksymalnym stopniu wykorzystał to Facebook, którego model biznesowy opiera się właśnie na używaniu ogromnej liczby danych, by przewidywać przyszłe zachowania.

— Chodzi tu o tzw. nadwyżkę behawioralną, czyli wszystkie dane, które zebrane razem mogą powiedzieć o nas to, co niekoniecznie chcielibyśmy, by o nas wiedziano. Na ich podstawie można wydedukować nasz wiek, co lubimy, czego się boimy, naszą orientację, poglądy polityczne czy stan zdrowia. W ten sposób staliśmy się surowcem, na którego przetwarzaniu się zarabia — mówi prof. Zuboff.

Rozwój tego modelu był możliwy, bo firmy ukrywały go przed społeczeństwem i wykorzystały brak regulacji prawnych. Co więcej, lobbowały też za tym, by tak zostało.

— Biorą informacje o nas, wchodzą w nasze prywatne życie, przetwarzając dane w modele i produkty bez naszej wiedzy. Każdy czterolatek powiedziałby, że to kradzież, ale nie można nazwać tego kradzieżą, bo prawo tego nie zabrania — mówi prof. Zuboff.

Zapoczątkowana przez Google’a rewolucja spowodowała duże zmiany w funkcjonowaniu społeczeństw i demokracji, prowadząc m.in. do erozji prywatności oraz koncentracji władzy, wiedzy i kapitału w rękach piątki cyfrowych gigantów.

— Pięć imperiów big techu i powiązane z nimi systemy mają wiedzę, która jest oparta na informacjach pozyskanych od nas, ale należących do nich. Są one wykorzystywane nie po to, by rozwiązywać problemy społeczne, ale by zwiększać ich wyniki, często naszym kosztem. Jesteśmy zarówno źródłem informacji, jak też celem manipulacji — twierdzi badaczka.

Jako przykład podaje Facebooka — wykorzystujące zgromadzoną o użytkownikach wiedzę algorytmy przynosiły mu zyski, ale przy okazji promowały treści wzmacniające nienawiść i podziały społeczne. Mechanizmy te wykorzystują również państwa, szczególnie autorytarne, które prowadzą inwigilację, rozpowszechniając propagandę i wpływając na społeczeństwa.

Mimo że masowe wykorzystywanie danych jest mocno zakorzenione w systemie gospodarczym, nie oznacza to, że zmiana jest niemożliwa. Nadzieję na nią daje coraz powszechniejsza świadomość problemu.

— Przez ostatnie 20 lat państwa nawet nie próbowały ograniczać tego zjawiska. Ostatnio jednak prawodawcy w różnych krajach zaczęli w końcu rozumieć problem, a ograniczenia siły big techów chcą też społeczeństwa. Stan obecny jest kontestowany. Ludzie zaczynają go kwestionować, a od tego zaczyna się rozpad instytucji — mówi prof. Shoshana Zuboff.

W Unii Europejskiej procedowany jest Akt o rynkach cyfrowych i Akt o usługach cyfrowych, które mają ograniczyć dominację cyfrowych gigantów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane