Podwyżka składki OC może w 2007 r. wynieść 30-33 proc

(Tadeusz Stasiuk)
23-10-2006, 16:20

Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej może wymusić kosztowną podwyżkę ubezpieczenia OC.

Podwyżka składki ubezpieczenia komunikacyjnego OC może w 2007 roku wynieść 30-33 proc., jeżeli wejdzie w życie nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej - uważa prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) Tomasz Mintoft-Czyż. Zdaniem ministra zdrowia Zbigniewa Religi ubezpieczyciele straszą, a ewentualna podwyżka może wynieść jedynie kilka procent.

Nowe przepisy mają obciążyć sprawców wypadków kosztami leczenia ich ofiar. Resort zdrowia chce, by ustawa weszła w życie od 1 stycznia 2007 roku.

Nowelizacja dotyczy ok. 14 mln posiadaczy polis komunikacyjnego OC. PIU zwraca uwagę, że inne projektowane przepisy umożliwią obciążanie kosztami leczenia ofiar wypadków także np. pracodawców, rolników oraz wszystkich, którzy mogliby przyczynić się do powstania wypadku.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Mintoft-Czyż powiedział, że firmy ubezpieczeniowe popierały zmiany w prawie, jednak środowisko ubezpieczeniowe chciało, by opłaty skalkulować rzetelnie. Dodał, że jeszcze na początku października minister zdrowia zapewniał o możliwości dalszej dyskusji, tymczasem projekt skierowano już do prac rządowych.

Według dyrektora biura zarządu PIU Andrzeja Maciążka, Ministerstwo Zdrowia zakłada, że ok. 20 proc. składki będzie przekazywane do Narodowego Funduszu Zdrowia na leczenie ofiar wypadków. Według wyliczeń PIU, po uwzględnieniu wszystkich kosztów ubezpieczycieli, dla których komunikacyjne OC nie jest dochodowe, spowodowałoby to podwyżkę składki o 30-33 proc.

Maciążek dodał, że wyliczenia PIU nt. realnych kosztów leczenia ofiar wypadków, opierające się na tych samych danych co wyliczenia Ministerstwa Zdrowia, wskazują, że roczne koszty leczenia ofiar wypadków są 3 razy mniejsze niż kwoty podawane przez resort zdrowia.

Zdaniem ministra Religi, przedstawiciele firm ubezpieczeniowych po prostu straszą kierowców wyższą składką OC. "Oczywiście moja propozycja, żeby płacili za leczenie ludzi związane z wypadkami, im nie odpowiada. Muszą wyłożyć na leczenie pieniądze i będą robili wszystko, żeby nie dopuścić do tego" - powiedział dziennikarzom.

Według niego, ewentualna podwyżka składki na OC może wynieść najwyżej kilka procent. Religa wyjaśnił, że propozycja ministerstwa, aby ubezpieczyciele przekazywali 20 proc. składek na OC do NFZ, jest wstępna. "Jeżeli firmy ubezpieczeniowe przedstawią nam realne dane, niezbite argumenty, to my możemy nasze stanowisko w tej sprawie zmienić" - zaznaczył. Podkreślił, że NFZ będzie żądał za leczenie ofiar wypadków tylko tyle, ile ono w rzeczywistości będzie kosztowało.

Religa przypomniał wyliczenia przeprowadzone przez departament ubezpieczeń zdrowotnych resortu na podstawie danych z Narodowego Funduszu Zdrowia. "Koszt leczenia pacjentów po wypadkach w Polsce wynosi, zgodnie z naszymi wyliczeniami, ponad miliard złotych" - powiedział.

Rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Paweł Trzciński powiedział PAP, że firmy ubezpieczeniowe zebrały w ub.r. 5,3 mld zł składki z OC komunikacyjnego, natomiast w ramach odszkodowań wypłaciły 3,2 mld zł. Zdaniem resortu, znaczna część pozostałej kwoty to zysk.

Ubezpieczyciele zwracają jednak uwagę, że odszkodowania z tytułu OC mogą być wypłacane przez wiele lat, a nie tylko w roku zgłoszenia szkody. Stąd też pozostałe ubezpieczycielom środki służą na pokrycie ich zobowiązań w przyszłości.

Odpowiadając na zarzut PIU, że projekt ustawy jest niekonstytucyjny, Religa powiedział, że był on badany przez prawników, którzy wstępnie ocenili go jako konstytucyjny.

Trzciński dodał w rozmowie z PAP, że jeśli jednak ustawa okazałaby się niekonstytucyjna, ubezpieczyciele po prostu przestaną przekazywać środki do NFZ.

Projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych zakłada, że firmy ubezpieczeniowe będą dofinansowywać Narodowy Fundusz Zdrowia "opłatą ryczałtową". Ryczałt byłby pochodną podziału kosztów leczenia ofiar wypadków przez składki z tytułu OC komunikacyjnego.

W wersji projektu ustawy z lipca br. zakładano wprowadzenie dodatkowej 20-proc. składki na leczenie ofiar wypadków, pobieranej od umów komunikacyjnego OC. Ministerstwo Zdrowia uznało jednak, że ryczałt nie powinien oznaczać obciążenia kierowców wyższymi składkami, bo "nie zwiększa zakresu odpowiedzialności zakładów ubezpieczeń".

Wśród innych zmian proponowanych przez resort zdrowia jest obowiązek składania przez kierowców oświadczeń nt. tego, czy byli karani za prowadzenie po spożyciu alkoholu. W przypadku, gdyby kierowca miał już taki wyrok, składka OC miałaby być dwu- lub trzykrotnie wyższa od składki naliczanej kierowcom bez wyroków za prowadzenie po pijanemu.

Religa powiedział, że popiera ten pomysł. "To jest prawidłowe i uczciwe (...) Jeżeli ktoś wsiada do samochodu mając 1,5 promila lub 2 promile alkoholu we krwi i stanowi realne zagrożenie dla wszystkich łącznie ze sobą, musi liczyć się z bolesnymi skutkami braku odpowiedzialności" - powiedział.

Według dyrektor departamentu ubezpieczeń Axa Magdaleny Barcickiej, w ten sposób kierowcy byliby podwójnie karani - raz, kiedy odpowiadali zgodnie z prawem za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu, a po raz drugi - dodatkową składką.

Projekt zakłada, że ubezpieczyciele mieliby prawo weryfikować oświadczenia kierowców. Jednak Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych w opinii przekazanej Ministerstwu Zdrowia uznał, że stawianie pytań kierowcom o karalność może być niekonstytucyjne. M.in. z tego powodu, że kierowcy już raz skazani, byliby powtórnie karani za to samo. Zarzut niekonstytucyjności podnosił również w opinii przygotowanej dla resortu zdrowia Rzecznik Ubezpieczonych.(DI, PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Tadeusz Stasiuk)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Podwyżka składki OC może w 2007 r. wynieść 30-33 proc