W ostatnich tygodniach skończył się błogi okres funkcjonowania światowej gospodarki w warunkach taniego finansowania w dolarach. Rynek nagle zaczął wyceniać scenariusz podwyżek stóp przez Rezerwę Federalną już w przyszłym roku. Dla rynków wschodzących, takich jak Polska, oznacza to podwyższone ryzyko ucieczki kapitału. Wydaje się jednak, że akurat Polska ma sporo buforów ostrożnościowych. Trzeba też podkreślić, że rynek może w sprawie stóp lekko panikować.
Wycenę przyszłej ścieżki stóp procentowych można śledzić na podstawie notowań różnych instrumentów finansowych – obligacji, kontraktów terminowych i innych rodzajów aktywów. W tym miejscu pokazuję przewidywania oparte na notowaniach kontraktów na giełdzie CME w Chicago. CME wylicza przewidywaną ścieżkę stóp na podstawie cen kontraktów futures na amerykańską stopę referencyjną, które są wykorzystywane przez fundusze inwestycyjne do zabezpieczenia przed ryzykiem zmian stóp banku centralnego.

CME szacuje, że prawdopodobieństwo utrzymania stopy funduszy federalnych (stopa referencyjna Fed) na obecnym poziomie w czerwcu 2022 r. wynosi już mniej niż 50 proc. Gwałtowna zmiana notowań trwa mniej więcej od połowy października, czyli publikacji danych inflacyjnych, które okazały się nieco wyższe od oczekiwań. Warto nadmienić, że sam Fed starał się sterować oczekiwaniami rynku na podwyżkę dopiero w 2023 r., choć nawet w ramach samej rady decydującej o stopach obserwujemy duże różnice zdań.
Efekty zmian oczekiwań dotyczących stóp w USA widać od razu na rynkach wschodzących. Od kilku tygodni trwa intensywna wyprzedaż obligacji skarbowych, m.in. Polski, za czym idzie także słabość lokalnych walut. Kurs złotego do dolara i złotego do euro jest obecnie słabszy niż tuż przed spektakularną podwyżką stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej na początku miesiąca. Jednocześnie warto jednak zauważyć, że sytuacja na giełdach jest bardzo spokojna, nie widać oznak paniki. Dlaczego? Synchronizacja cyklu sprawia, że podwyżki stóp procentowych „wymuszane” przez podwyżki stóp w dolarach na takich krajach, jak Polska, nie są dla tych rynków niekorzystne. Najgorsza byłaby sytuacja, w której Fed podnosiłby stopy procentowe w warunkach spowolnienia gospodarczego w innych krajach. Turbulencje rynkowe byłyby wówczas dużo większe.
Natomiast bez względu na bieżące zachowanie inwestorów, jasne jest, że podwyżki stóp w najważniejszej walucie świata utrudniają życie wszystkim krajom, które nie mają silnych i wiarygodnych walut. Tworzą dodatkowe źródło ryzyka makroekonomicznego.
Polska na szczęście ma kilka cech, które zabezpieczają kraj przed gwałtownym odpływem kapitału portfelowego. Przede wszystkim, udział tego kapitału w finansowaniu krajowym jest dość niski. Saldo obrotów bieżących, które jest odwrotnością zapotrzebowania na finansowanie zagraniczne, jest w Polsce bliskie zera (czyli potrzeby finansowania z zewnątrz są niskie). Koniunktura gospodarcza jest bardzo dobra, co sprawia, że kraj jest gotowy na serię podwyżek stóp na świecie i lokalnie.
W tym zamieszaniu warto też zadać pytanie, czy rynek przypadkiem nie panikuje w sprawie stóp procentowych. Ekonomiści Fedu są przekonani, że inflacja w USA w drugiej połowie 2022 r. opadnie. Jeżeli tak będzie, podwyżki stóp w USA nie zobaczymy w przyszłym roku.