Podwyżki stóp w USA uciekają za horyzont

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 2016-02-04 22:00

Jeszcze pod koniec stycznia dolar kosztował 4,15 zł, najwięcej od kilkunastu lat. Minął nieco ponad tydzień i kurs jest już ponad 20 groszy niżej. Co prawda po części jest to efekt odreagowania wstrząsu, jakim było obniżenie ratingu przez S&P, ale w tym tygodniu w oczy rzuca się przede wszystkim słabość dolara.

Dolar, najmocniejsza waluta ostatnich 18 miesięcy, miał bardzo mocną końcówkę roku. Wtedy, tuż po pierwszej podwyżce stóp procentowych, mogło się wydawać, że 2016 r. będzie kolejnym rokiem dolara. Fed miał podnosić stopy co kwartał, prowadząc do wzrostu rentowności obligacji i umocnienia waluty na tle ujemnych stóp w Europie. Minął miesiąc i sprawy mają się diametralnie inaczej — coraz częściej mówi się o tym, że Fed może wcale nie podnieść stóp, a kurs EUR/USD rośnie pomimo zapewnień Mario Draghiego, że EBC nie będzie bezczynnie przyglądał się sytuacji.

Jeszcze w grudniu jasne było, że zagrożeniem numer jeden dla scenariusza podwyżek jest kryzys w Chinach. Ryzyko znacznego spowolnienia gospodarczego i szokowego wpływu na rynki finansowe było jednak, zdaniem Fedu, ale również zdaniem większości amerykańskich banków komercyjnych, neutralizowane silnym popytem wewnętrznym i prężnym sektorem usług. O ile w ostatnich dniach nie napłynęły nowe bardzo niepokojące informacje z Chin, o tyle z amerykańskichmuskułów zeszło trochę powietrza. Nie chodzi nawet o wzrost PKB, który w ostatnim kwartale roku wyniósł jedynie 0,7 proc. Martwić mogą przede wszystkim pierwsze dane za styczeń. Silny spadek wskaźników dla sektora usług w połączeniu z bardzo ostrożnymi wypowiedziami członków Fedu spowodowały zdecydowany odwrót od dolara.

Inwestorzy muszą jednak pamiętać, że w kontekście pogarszającej się sytuacji w globalnej gospodarce i nasilającej się wojny walutowej nie ma zwycięzców. Przekonali się o tym kupujący japońskiego jena jako „bezpieczną przystań”, w momencie gdy Bank Japonii niespodziewanie obniżył stopy procentowe. Osłabienie dolara jedynie pobudzi inne banki do działania. Dlatego trwała wyprzedaż amerykańskiej waluty wydaje się w tej chwili mało prawdopodobna, to będzie raczej rok przeciągania liny pomiędzy największymi graczami w globalnej gospodarce, z których każdy chciałby zyskać na słabszej walucie. © Ⓟ