Podyplomówki wciąż dają zarobić

  • Dorota Czerwińska
03-02-2014, 00:00

Edukacja: Aby zachęcić kandydatów, uczelnie zmieniają ofertę podyplomową na studia praktyczne i bardzo wyspecjalizowane

Skończyło się dofinansowanie studiów przez UE, a wysokość wynagrodzeń nie zawsze sprzyja wydawaniu pieniędzy na edukację. Na dodatek uczelnie narzekają na niż demograficzny i coraz mniejszą liczbę studentów. Czy w przypadku studiów podyplomowych jest podobnie? Jakie jest nimi zainteresowanie?

Rosną wymagania wobec uczelni, które muszą szybko reagować na potrzeby rynku pracy, w tym na potrzebę nowych specjalizacj — mówi Sylwia Hałas-Dej, dyrektor Centrum Doradztwa i Kształcenia Menedżerów w ALK. [FOT. WM]
Zobacz więcej

Rosną wymagania wobec uczelni, które muszą szybko reagować na potrzeby rynku pracy, w tym na potrzebę nowych specjalizacj — mówi Sylwia Hałas-Dej, dyrektor Centrum Doradztwa i Kształcenia Menedżerów w ALK. [FOT. WM]

Jest potrzeba

Uczelnie nigdy nie ukrywały, że studia podyplomowe są ważnym elementem ich przychodów. Dlatego bardzo dbają, by nie stracić tego źródła zarobków. Zdaniem prof. Janusza Lichtarskiego z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, sprzyja temu idea kształcenia ustawicznego, czyli przez całe życie.

— Studia podyplomowe nie tracą na znaczeniu, bo uzupełnianie wiedzy po zakończeniu studiów pierwszego stopnia jest w dzisiejszych realiach bardzo istotne — dodaje profesor.

Rosną jednak wymagania wobec uczelni, które muszą szybko reagować na potrzeby rynku pracy.

— Słuchacze są coraz bardziej świadomi swoich potrzeb, więc szukają szkół, które zapewnią im dobry dyplom i praktyczną wiedzę. Tym bardziej, że częściej sami muszą ponosić koszty nauki — mówi Sylwia Hałas-Dej, dyrektor Centrum Doradztwa i Kształcenia Menedżerów w Akademii Leona Koźmińskiego (ALK). Co prawda — jak ocenia — nadal około 60 proc. słuchaczy korzysta ze wsparcia finansowego pracodawców, ale coraz częściej jest ono ograniczane — średnio do 50 proc. kosztów.

Co powoduje zamieszanie

Marcin Poznań ze Szkoły Głównej Handlowej twierdzi, że jego uczelnia nigdy nie likwidowała żadnego kierunku podyplomowego. — Jeśli jakaś oferta programowa nie zgromadzi chętnych, to po prostu studia w danym semestrze nie startują. Ich kierownicy muszą się zastanowić nad modyfikacją programu albo zmianą strategii promocji — wyjaśnia przedstawiciel SGH.

Według niego studia podyplomowe rządzą się zupełnie innymi prawami niż te pierwszego i drugiego stopnia, więc niż demograficzny mniej na nie wpływa. Ale pewne zamieszanie w programach podyplomówek wywołały studia finansowane z EFS. Sylwia Hałas-Dej mówi, że rynek podyplomowej edukacji do dziś odczuwa nie zawsze pozytywne skutki dużej przed kilku laty podaży studiów dofinansowanych z unijnych funduszy.

Nadal wiele osób pyta o takie kierunki, a uruchomienie ich pełnopłatnych wersji trwa nawet dwa i pół roku, bo nie ma zainteresowania. Na zainteresowanie niektórymi kierunkami, zwłaszcza związanymi z rachunkowością, wpłynęła także zapowiedź ustawy deregulacyjnej. Kandydaci wstrzymali decyzje o podjęciu nauki. Teraz zainteresowanie takimi studiami wróciło do normy.

Praktyczne podejście

Zmieniły się jednak preferencje słuchaczy co do kierunków studiów.

— Mniejsze jest zainteresowanie studiami ogólnymi, wzrasta natomiast tymi, które są dostosowane do potrzeb konkretnych grup zawodowych lub do konkretnych stanowisk — informuje prof. Lichtarski.

Najpopularniejsze są studia organizowane we współpracy z firmami. Uniwersytet Wrocławski współpracuje np. z ważnymi dla Dolnego Śląska pracodawcami, m.in. IBM, HP, PwC i KGHM. Efektem są bardzo wyspecjalizowane kierunki, których absolwencisą bardzo poszukiwani na miejscowym rynku pracy.

— To przedsiębiorstwa, które szybko rosną i praktycznie stale poszukują pracowników. A współorganizowane przez nie studia podyplomowe mają też przyciągnąć potencjalnych dla nich kandydatów do pracy — dodaje prof. Lichtarski.

Coraz większym zainteresowaniem na jego uczelni cieszą się również tzw. krótkie formy dydaktyczne, czyli szkolenia i kursy. Uczelnia ma ponad 100 takich propozycji dotyczących rachunkowości i controllingu, finansów i podatków, zarządzania, rozwoju kompetencji menedżerskich i interpersonalnych oraz informatyki.

Za potrzebami rynku pracy stara się także nadążać Uczelnia Łazarskiego w Warszawie. Dr Małgorzata Gałązka- -Sobotka wskazuje najpopularniejsze studia podyplomowe na tej uczelni. Są to kierunki dotyczące prawa pracy i zarządzania organizacjami biznesowymi, ale również publicznymi.

— W naszej ofercie wciąż pojawiają sie kierunki zamawiane przez biznes np. E-commerce, E-Marketing lub Inwestycje i zarządzanie projektami wykorzystującymi OZE, wciąż pożądane przez podmioty publiczne, np. Organizacja i zarządzanie oświatą lub Zarządzanie infrastrukturą sportową, ale również wymuszane przepisami, np. menedżer sądowy — wylicza dr Gałązka-Sobotka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Podyplomówki wciąż dają zarobić