Pogoda dla bogaczy

Jacek Zalewski
opublikowano: 2004-08-17 00:00

Wczoraj rada nadzorcza Orlenu obradowała dłużej, niż dopuszcza nasz harmonogram i niniejszy tekst z konieczności napisany został przed jej komunikatem. Tak się złożyło, iż prezesa Jacka Walczykowskiego w miniony weekend widziałem na sopockim Monciaku. Słoneczko akurat przyjemnie grzało i szefowi PKN nawet do głowy nie przychodziło spacerować z parasolem. To taktyczny błąd... Zarzekając się niedawno m.in. na naszych łamach „nie mam parasola Jana Kulczyka”, prezes Walczykowski nie przyjmował do wiadomości obiektywnej prawdy, iż zupełnie nie przejmując się niekorzystnymi prognozami pogody nie daje się uniknąć przemoczenia.

Historia prezesa Zbigniewa Wróbla uczy, iż właśnie parasol — a nie żaden samochód, komórka, komputer czy jakiś inny menedżerski gadżet — jest najważniejszym narzędziem zarządzania koncernem. Notabene, parasole już 4000 lat temu stały się symbolem władzy. W Chinach, Mezopotamii i Egipcie rozpinano je nad głowami decydentów, co podkreślało ich status. Prezes Wróbel był „na wylocie” z Orlenu przez wiele miesięcy, ale dzięki zbawczemu parasolowi premiera Leszka Millera udawało mu się chronić nie tylko przed pospolitym dżdżem, ale i gradobiciem.

Wobec dziejowej roli parasola, drugorzędnego znaczenia nabiera rozstrzygnięcie kontrowersji prawnych, któryż skład rady nadzorczej PKN jest prawomocny i która strona naruszyła ład korporacyjny...