Czytasz dzięki

Pogoń za męską urodą

opublikowano: 04-09-2020, 13:00
aktualizacja: 04-09-2020, 17:30

Do ośrodków chirurgii plastycznej zgłasza się coraz więcej mężczyzn. W klinice dr Marka Paula panowie stanowią około 20 proc. pacjentów i ten odsetek zauważalnie rośnie. Motywacją, by poprawić wygląd, bywa osiągnięcie wysokiej pozycji zawodowej.

Pomocy chirurga plastycznego szukają mężczyźni w każdym wieku. Częściej z powodu defektów urody, takich jak garbaty nos czy odstające uszy, niż motywowani potrzebą odmłodzenia twarzy za pomocą skalpela. Tendencja jest tak wyraźna, że w ostatnich latach zwiększyła się liczba zabiegów, którym mogą poddać się panowie. 

dr Marek Paul

Dotkliwy problem. Najpopularniejszym zabiegiem wśród mężczyzn jest przeszczep włosów. To, zdaniem dr Marka Paula, szefa kliniki Dr Paul Chirurgia Plastyczna w Bytomiu, jedyny zabieg chirurgii plastycznej, który zdecydowanie częściej wykonywany jest u panów. fot. ARC

– Młodsi pacjenci, którzy dużo ćwiczą na siłowni i dbają o muskulaturę, nierzadko borykają się z problemem ginekomastii, czyli przerostu tkanki gruczołowej piersi. W takich sytuacjach usuwa się jej nadmiar i modeluje. Częstsze u młodych są także zabiegi liposukcji, czyli konturowanie ciała i usunięcie nadmiaru tkanki tłuszczowej, z którym pacjenci nie są w stanie sobie poradzić za pomocą ćwiczeń. Z kolei panowie po pięćdziesiątym roku życia zgłaszają się najczęściej dlatego, że chcą wyglądać młodziej. W osiągnięciu tego celu pomaga zabieg uniesienia górnych powiek, który sprawia, że oczy wydają się zdecydowanie mniej zmęczone, a spojrzenie zyskuje „świeżość”. Mężczyźni stanowią też około 10 proc. pacjentów, którzy decydują się na lifting, czyli operację plastyczną odmładzającą wygląd twarzy. Natomiast zabiegom plastyki nosa czy uszu poddają się najczęściej panowie w wieku od 20 do 50 lat. Niektórzy po prostu chcą być przystojniejsi, inni – wcale niemała grupa – przyznają, że od dzieciństwa o tym marzyli i pomoc chirurga pomoże im pozbyć się kompleksów. To zazwyczaj 30-40-letni mężczyźni, którzy założyli już rodziny, mają dzieci i teraz postanowili zrobić coś dla siebie – wymienia dr Marek Paul, szef kliniki Dr Paul Chirurgia Plastyczna w Bytomiu.

Motywacja? Nierzadko praca

Najpopularniejszym zabiegiem wśród mężczyzn jest przeszczep włosów. To, zdaniem dr Marka Paula, jedyny zabieg chirurgii plastycznej, który zdecydowanie częściej wykonywany jest u panów.

– Przedwczesne łysienie to bardzo powszechny problem, najczęściej uwarunkowany genetycznie. Jest dotkliwy, ponieważ utrata włosów zaczyna się nawet w bardzo młodym wieku. Mamy 30-40-letnich pacjentów, którzy mówią, że zaledwie przez kilka lat stracili połowę bujnej niegdyś czupryny. Przeszczep włosów pozwala poprawić wygląd zdecydowanej większości pacjentów – twierdzi  specjalista. 

Motywacją, by poddać się zabiegom chirurgii plastycznej, nierzadko jest praca. I nie dotyczy to wyłącznie mężczyzn zatrudnionych w show-biznesie czy mediach.

– Bardzo często na korektę wyglądu decydują się osoby związane ze światem biznesu, kierujące firmami czy zajmujące wysokie, eksponowane stanowiska, od których wymaga się atrakcyjnego wyglądu – przyznaje dr Marek Paul.

Uważa, że dziś trudno mówić o jednym, obowiązującym wzorcu męskiej urody. 

– Niekiedy pacjenci chcą się upodobnić do konkretnej gwiazdy filmowej. Podawane nazwiska rzadko się jednak powtarzają, co pokazuje, jak odmienne mamy gusta. I całe szczęście! – twierdzi chirurg.

Dr Paul wskazuje, że temat męskiej urody i jej poprawiania przestaje być społecznym tabu. 

– Pacjenci, którzy decydują się na skorzystanie z pomocy chirurga plastycznego, nie muszą się już obawiać, że z tego powodu spotkają ich przykrości, czy wręcz towarzyski ostracyzm. Tym bardziej że niekiedy wystarczy bardzo subtelna ingerencja, by znacząco poprawić wygląd – mówi lekarz.

Przystojny nie znaczy ładny

Dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog społeczny, trener biznesu z Uniwersytetu SWPS, wskazuje na szerszy kontekst tendencji do poprawiania urody przez mężczyzn – rewolucję kulturową i obyczajową, przez którą przechodzimy.

Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
×
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

– W rezultacie stajemy się odważniejsi, zdecydowani realizować cele i marzenia. Z drugiej strony, troska o wygląd sięga korzeniami zarania cywilizacji. Atrakcyjny wygląd, który komunikuje także zdrowie ciała, był niezwykle istotny np. w starożytnej Grecji. Ceniono symetrię sylwetki, regularność rysów, atletyczne ciało. Nie tylko u kobiet, ale też u mężczyzn – zaznacza psycholog.

Nowe podejście. Dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog społeczny, trener biznesu z Uniwersytetu SWPS, wskazuje na szerszy kontekst tendencji do poprawiania urody przez mężczyzn – rewolucję kulturową i obyczajową, przez którą przechodzimy. W rezultacie stajemy się odważniejsi, zdecydowani realizować cele i marzenia. fot.ARC

Z biegiem czasu troska o wygląd stała się domeną kobiet. Uroda, dopasowywana do zmieniających się na przestrzeni wieków kanonów, była jednym z najważniejszych atrybutów przedstawicielek płci pięknej. 

– W naszym kręgu kulturowym nadmierna dbałość mężczyzny o wygląd  była źle widziana. Męskość kojarzyła się z pewną siłą. Za atrakcyjne cechy uważano wysoki wzrost i muskularną budowę ciała.  Natomiast dużą mniejszą uwagę zwracano na rysy twarzy. To widać nawet w naszym języku. Wobec mężczyzn raczej nie używamy określenia ładny, tylko przystojny. Mężczyzna przystojny wcale nie musi być ładny – uważa dr Ewa Jarczewska-Gerc.

Dziś to się bez wątpienia zmienia i w postrzeganiu męskiej urody większe znaczenie ma regularność rysów. 

– To wyraz pewnej swobody kulturowej, która sprawia, że tzw. ładność nie jest już zarezerwowana dla kobiet. Mężczyźni także mają do niej prawo. A za społeczną akceptacją przyszła odwaga, by bardziej o siebie dbać, a nawet coś zmienić, gdy mężczyzna boryka się z jakimś defektem urody – mówi dr Ewa Jarczewska-Gerc.

Jak nas widzą, tak nas piszą?

Tym bardziej że wygląd wpływa na to, jak jesteśmy postrzegani przez innych. 

– Jest mnóstwo badań potwierdzających, że osoby atrakcyjne łatwiej i częściej odnoszą sukces. Oprócz uwarunkowań kulturowych są pewne fundamentalne czynniki, które sprawiają, że ktoś jest postrzegany jako atrakcyjny. W jednym z eksperymentów wykazano, że niemowlęta częściej uśmiechają się do ludzi mających miłą powierzchowność niż do osób np. z wyraźnymi bliznami czy innymi defektami – wskazuje psycholog.

W innym badaniu atrakcyjna modelka starała się o pracę. W kolejnej wersji eksperymentu ta sama kobieta zgłaszała się na rozmowę po modyfikacji wyglądu, która polegała na wyraźnym pogrubieniu sylwetki. Choć uczestniczka badania mówiła to samo i miała to samo CV, w pierwszym przypadku pracodawcy dużo częściej proponowali jej pracę. Czy zatem ze starym przysłowiem: „Jak cię widzą, tak cię piszą” nie sposób polemizować? Otóż… niekoniecznie!

– W kolejnym badaniu aktor wcielił się w rolę wykładowcy. Prowadząc wykład dla pierwszej grupy, był miły, przyjacielski, tryskał humorem i starał się nawiązać kontakt ze słuchaczami. Kiedy ten sam aktor wygłosił ten sam wykład w drugiej grupie, mówił chłodnym tonem z surową, zdystansowaną miną. Następnie poproszono uczestników obu wykładów o określenie, ile wykładowca miał wzrostu. Okazało się, że wykładowca w wersji generującej pozytywne emocje wydał się publiczności wyraźnie wyższy. Dlatego jeśli epatujemy sympatią, wpływa to pozytywnie na postrzeganie nas przez innych. I w drugą stronę: nawet bardzo atrakcyjna osoba może nie wzbudzić spodziewanego zainteresowania, jeżeli  zachowuje się w sposób odpychający. Wychodzi więc na to, że prawdziwe piękno płynie z wnętrza – sumuje z uśmiechem dr Ewa Jarczewska-Gerc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Kurzyńska

Polecane