Minister nie powinien mieć problemu z wyborem doradcy. Akces zgłaszają CA IB oraz DI BRE. Problemem może być tylko tempo prac.
Jeszcze przez tydzień resort skarbu czeka na wnioski o dopuszczenie do udziału w przetargu na wybór doradcy przy prywatyzacji PZU, największego polskiego ubezpieczyciela. I raczej nie powinien narzekać na brak ofert.
— Kilka banków inwestycyjnych już przygotowuje wnioski — mówi jeden z doradców prywatyzacyjnych.
Dwóch na ochotnika
Na dwie instytucje resort skarbu już może liczyć. Według nieoficjalnych informacji, nad stosownymi wnioskami już pracują CA IB Financial Advisors oraz Dom Inwestycyjny BRE Banku, który — co ważne — był jedną ze spółek doradczego konsorcjum prywatyzacyjnego PZU z 2001 r. I tak jak za pierwszym razem będą to raczej konsorcja firm.
Nad swoim udziałem zastanawia się także HSBC Investment Services.
— HSBC poważnie rozważa uczestniczenie w tym przetargu. Ostateczny termin zgłaszania ofert upływa jednak w południe 9 grudnia i wtedy poinformujemy o naszej decyzji. W tej chwili jest zbyt wcześnie, by mówić o sposobach organizacji tego projektu, czyli o potencjalnym tworzeniu konsorcjum — mówi David Thomas, prezes spółki.
— Jeszcze nie podjęliśmy decyzji, czy staniemy do przetargu — dodaje Marzena Bielecka, prezes Raiffeisen Investment Polska.
Pod dużym znakiem zapytania stoi za to udział Towarzystwa Doradztwa Inwestycyjnego (TDI).
— Nie podjęliśmy jeszcze ostatecznej decyzji, ale tym razem raczej nie staniemy do rozgrywki. Procedury są dość skomplikowane, a terminarz bardzo napięty — mówi Tadeusz Olszewski, prezes towarzystwa.
Wyścig z czasem
I rzeczywiście, na nadmiar czasu wybrani przez resort skarbu potencjalni doradcy nie będą mogli narzekać. 20 grudnia ministerstwo przedstawi krótką listę sześciu podmiotów, które do 28 grudnia będą mieć czas na złożenie konkretnych ofert. Powinny one zawierać oszacowanie wartości spółki, rekomendacje dotyczące strategii zbywania akcji, sporządzenie prospektu emisyjnego oraz międzynarodowego dokumentu dotyczącego oferty akcji spółki. Wygrywający przetarg miałby też przygotować i obsłużyć sprzedaż akcji PZU w kraju i za granicą.
— Przez to, że terminarz jest dość napięty, to stając na początku do tego przetargu, trzeba mieć już gotową koncepcję i zacząć pracę bez czekania na wybór ministerstwa — mówi jeden z pragnących zachować anonimowość doradców inwestycyjnych.