Pokazujmy atuty miast

Adrian Chimiak
opublikowano: 2007-04-23 00:00

Dzisiaj miasto musi funkcjonować jak firma: sprzedawać swoje walory, by kupować inwestorów, i prezentować atuty, by przyciągać turystów.

Promocja Jak kreować wizerunek miejscowości

Dzisiaj miasto musi funkcjonować jak firma: sprzedawać swoje walory, by kupować inwestorów, i prezentować atuty, by przyciągać turystów.

W Polsce trwa boom na kreowanie wizerunku miast. Większość utworzyła biura promocji i prześcigają się w oryginalnych pomysłach.

Gdańsk rusza na Wyspy

16 kwietnia swoją promocję zaczął Gdańsk. Zachęca do przyjazdu na billboardach (w sumie 300) w miastach powyżej 400 tys. mieszkańców, a także 30-sekundowymi spotami w TVN, internecie i w prasie. Z kolei 23 kwietnia miasto zaczyna promocję w Irlandii i Wielkiej Brytanii pod hasłem „Gdańsk. Odważ się — zobacz sam”. Spoty ukażą się w internecie (Independent.ie, Orande.co.uk) i w telewizyjnych kanałach Discovery. Mają subtelnie kusić wyspiarzy niepowtarzalnym klimatem miejsca, w którym wspaniałe zabytki stanowią tylko scenografię. Reklamy pojawią się także w prasie („The Sun”, „The Evening News”, „Daily Record”) i na nośnikach reklamy zewnętrznej (445 billboardów). Na lotniskach i w biurach podróży (te drugie mają już rozszerzoną ofertę dotyczącą pobytu w Gdańsku, głównie w weekendy) znajdzie się magazyn „VisitGdansk”.

Władze Gdańska po raz pierwszy powierzyły promowanie miasta fachowcom z firm zewnętrznych: PZL (kreacja), Mastermind (zakup mediów) i Be Happy (działania PR), licząc na większą efektywność i profesjonalizm kampanii. Jej budżet wynosi 1,8 mln zł.

To idzie młodość

— Inni mają zabytki, stawiają na turystów, my mamy pomysł — twierdzi Paweł Romaszkan, dyrektor wrocławskiego Biura Promocji Miasta.

W zeszłym roku media informowały o umieszczanych przez Wrocław plakatach w Wielkiej Brytanii i Irlandii, ale był to tylko fakt medialny.

— Planujemy rozmieszczenie billboardów na Wyspach w tym roku. W 2006 skoncentrowaliśmy się na Ukrainie, gdzie promowaliśmy nasze uczelnie i zachęcaliśmy do przyjazdu do nas — wyjaśnia Paweł Romaszkan.

Na Wrocławiu chce się wzorować Opole. Nie jest tam, co prawda, możliwe, by pięciu rektorów promowało swoje uczelnie, jeżdżąc na motorach (rok temu wrocławscy rektorzy pilotowali tak odwiedzający różne miasta autobus z pracownikami naukowymi i studentami), bo Opole ma tylko cztery uczelnie (Wrocław — 24), ale są za to inne pomysły.

— Planujemy kampanię w pociągach Intercity. W wielu miastach pojawią się też oklejone i pomalowane, kolorowe autobusy, reklamujące zalety Opola. Zapełnimy setki billboardów. Chcemy stawiać na ludzi młodych, dynamicznych, stąd hasło: „Opole — miasto bez granic”. Nie zapominamy też, że jesteśmy jednym z bezpieczniejszych miast w kraju — przekonuje Maciej Wujec, naczelnik opolskiego Wydziału Gospodarki i Promocji Miasta.

Innym atutem Opolszczyzny, promowanym z kolei za granicą, są bardzo dobre stosunki z mniejszością niemiecką, co ma świadczyć o odpowiedzialności i budzić zaufanie inwestorów.

— Niedawno powstała u nas podstrefa Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, szybko przybywa miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, infrastruktura drogowa jest rozwinięta, pod koniec lutego otwarliśmy ostatni odcinek miejskiej obwodnicy. Wkrótce znajdzie u nas pracę wielu wykształconych ludzi. Opole, jak przystało na stolicę polskiej piosenki, wyśpiewa sobie przyszłość — deklaruje Maciej Wujec.

Inwestor dopieszczany

Śpiewająco przyciąga inwestorów Wrocław. Miasto powołało Agencję Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, która szuka inwestorów i załatwia za nich formalności, ograniczając do minimum ich kontakt z urzędami.

— To działa! Potwierdza to obecność takich gigantów, jak LG, Toshiba, Funai, HP, Whirpool, Bosch, Toyota i innych. Ale samo ułatwienie inwestowania nie wystarczyłoby. Biznesmeni potrzebują wykwalifikowanych pracowników, a ci wieczorami chcą spędzić ciekawie czas. Wpierw jednak trzeba ich wykształcić. Nasz sukces opieramy na zagospodarowaniu trójkąta: wiedza, praca, wypoczynek — mówi Paweł Romaszkan.

Wrocław ze 136 tysiącami studentów jest dopiero trzecim ośrodkiem akademickim w Polsce, ale to jego kandydaturę poparł rząd w Parlamencie Europejskim w projekcie utworzenia europejskiej sieci superuczelni, która — na wzór amerykański — ma szanse wkrótce powstać.

Adrian Chimiak