Pokemony podbiły kurs McDonald'sa

opublikowano: 20-07-2016, 22:00

Środowa sesja na tokijskiej giełdzie przyniosła kolejny znaczący wzrost wyceny akcji japońskiego oddziału koncernu McDonald’s — donosi serwis BBC. Kurs akcji zwyżkował momentami o ponad 16 proc., po tym jak media zaczęły spekulować o współpracy amerykańskiej sieci restauracji fast food z producentem gry „Pokemon Go”, koncernem Nintendo. Dzień wcześniej walory podrożały o ponad 23 proc., wspinając się na najwyższy poziom od 2001 r. Gra na urządzenia mobilne robi ostatnio zawrotną karierę. Jest dostępna w Stanach Zjednoczonych i kilku innych krajach, ale jeszcze nie w Japonii, znanej z zamiłowania do gadżetów i nowinek technologicznych. Dziennik „The Wall Street Journal” i internetowy serwis technologiczny TechCrunch, powołując się na anonimowe źródła, doniosły, że usługa stanie się dostępna w Kraju Kwitnącej Wiśni już 20 lipca. Później jednak TechCrunch nieco ostudził emocje, twierdząc, że Nintendo zdecydowało się opóźnić wdrożenie projektu z uwagi na wyciek istotnych informacji, mogący zakłócić proces. Współpraca między Nintendo a McDonald’sem stworzy z placówek amerykańskiej sieci fast food tzw. pokestops lub gyms, miejsca, gdzie gracze będą mogli walczyć przeciwko konkurentom lub znaleźć nowe pokemony. Ma ich być ponad 3 tys. Na grę tęsknie spoglądają też Chińczycy. Jej debiut w Państwie Środka mocno się opóźnia. Spragnieni „rozszerzonej rzeczywistości” użytkownicy smartfonów masowo pobierają więc jej chińską, uboższą podróbkę o nazwie „City Spirit Go”. City Spirit Go już stała się najczęściej pobieraną aplikacją w chińskiej wersji AppStore’u. Gra powstała niedługo po rozpoczęciu testów wersji beta „Pokemon Go” w Japonii i jest jedyną wypuszczoną przez dewelopera o nazwie Xiaoyu Sun. „City Spirit Go” również polega na łapaniu na mapie realnego świata rysunkowych stworków, ale jest pozbawiona wielu elementów oryginału. Przede wszystkim nie ma funkcji AR, pozwalającej zobaczyć stworka do złapania przez widok z kamery aparatu, jest to możliwe jedynie na mapie. Stworki wyglądają niemal identycznie jak pokemony z gry Niantic/Nintendo. Najrzadszym, a więc najważniejszym do upolowania jest żółty z fioletowymi oczami, do złudzenia przypominający Pikachu. Nie jest to jedyna podróbka popularnej gry. Równie dużo pobrań ma w Chinach inna, o nazwie „Go Catch ’Em All”.

Bloomberg
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane