Pol-Inowex nie płacze po Lehman Brothers

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2013-09-30 00:00

Spółka z Lublina przewozi fabryki do Afryki, a wywozi… z Polski. I nie żałuje, że nie weszła na giełdę.

To się rzadko zdarza. Pol-Inowex, lubelska spółka, która od 21 lat zajmuje się delokalizacją fabryk na całym świecie, zdobyła dwa projekty, które zrealizuje na rodzimym gruncie. Przenosi z Malborka produkcję makaronu. Lubella jeszcze przed wakacjami ogłosiła, że makaron przejętej Malmy będzie wytwarzać w lubelskim zakładzie. Również z pomocą Pol- Inoweksu zakład do Lublina przenosi niemiecki ABM Greiffenberger, producent silników elektrycznych i skrzyń biegów, który w kwietniu ogłosił, że rozpoczyna działalność.

Z ziemi polskiej…

Jednak kontraktów, w których firmy przywożą do Polski stare linie produkcyjne, jest coraz mniej.

— To pokazuje, że jesteśmy normalnym cywilizowanym krajem. Nowe inwestycje wykorzystują nasze głowy, a nie polegają na przenoszeniu prostej produkcji — mówi Bartosz Świderek, wiceprezes Pol- Inoweksu. Menedżer negocjuje wywiezienie z Polski do Brazylii i Turcji dwóch fabryk z branży metalowej. Jego spółka rozbiera już zakład w Polsce, ale jego nazwy prezes nie ujawnia. W Indiach zamontujego Sharma Fabricators and Erectors (SFE), indyjski partner Pol-Inoweksu, z którym spółka od ubiegłego roku pracuje na całym świecie.

— My zdemontowaliśmy fabrykę w Europie, SFE montuje ją w Urugwaju. Razem rozbieraliśmy fabrykę w Indiach — opowiada wiceprezes Pol- Inoweksu.

Jego zdaniem, mieli rację ci, którzy wróżyli Afryce przełom. Świat inwestuje na Czarnym Lądzie. — Afryka nie chce dłużej być importerem, chce produkować. Negocjujemy dziesięć kontraktów na przeniesienie fabryk z różnych miejsc na świecie do krajów na tym kontynencie. Przeprowadzamy właśnie elektrownię z Belgii do Jemenu — opowiada Bartosz Świderek.

Może i lepiej?

Niedawna piąta rocznica upadku Lehman Brothers każdemu inaczej się kojarzy. Jedni stracili pracę, inni kontrakty. Pol-Inowex miał 20 września 2008 r. wejść na GPW. Nie wszedł.

— Wtedy był to dla nas spory cios. Pieniądze z debiutu mieliśmy przeznaczyć na przejęcie niemieckiego konkurenta, większej od nas firmy. Dziś ta firma już nie istnieje — mówi Bartosz Świderek.

Pol-Inowex miał w ubiegłym roku 32 mln zł przychodów, a w tym przewiduje 28 mln zł.