Polacy chcą odzyskać Stara

Jeśli Inweststarowi z Grupy Zasada uda się sprzedać akcje starachowickiej strefy, odświeży markę ciężarówek, z których słynęły Starachowice

Mój stary star… — jest szansa, że już niedługo piosenka nie będzie tylko nostalgicznym wspomnieniem dawnych czasów. Inweststar, spółka z Grupy Zasada, chce powrotu polskiej marki ciężarówek. W dawnej Fabryce Samochodów Ciężarowych, której wybrane aktywa kupił w 1999 r. MAN, powstają dziś autobusy niemieckiego koncernu. Inweststar jest gotów zainwestować część pieniędzy ze sprzedaży 73 proc. udziałów w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Starachowice (SSE Starachowice), których zakupem zainteresowana jest Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP). Kapitał własny strefy wynosi niecałe 18 mln zł, więc pakiet jest wart 13 mln zł.

Wyświetl galerię [1/3]

KONTYNUATOR MARKI: Pojazdy Star 266M2 to odnowiona przez Autobox wersja wojskowych ciężarówek. Spółka od 2010 r. zmodernizowała 429 pojazdów. W tym roku liczy na kontrakt na kolejne 100. [

Papiery i wiedza są

— Autobox, spółka z Grupy Zasada, modernizuje należące do wojska stary 266. Na bazie stara rozważa uruchomienie produkcji ciężarówek legendarnej marki. Chcielibyśmy zainwestować w rozwój tych działań. Półtora roku temu zwróciliśmy się do MAN-a o zwrot dokumentacji technicznej samochodów Star, do czego upoważniały nas zapisy umowy. Dokumentacja do nas wróciła i przekazaliśmy ją Autoboksowi. Natomiast znak firmowy wciąż ma MAN. Zwróciłem się do firmy o zwrot — nie określałem, czy odpłatnie, czy na innych zasadach. Uzasadniłem to tradycjami Starachowic — miasto słynęło kiedyś z produkcji starów, w tutejszym muzeum techniki jest wystawa poświęcona historii Fabryki Samochodów Ciężarowych Star z eksponatami. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi — mówi Andrzej Arkuszyński, prezes Inweststara.

Autobox w 2010 r. rozpoczął współpracę z polskim wojskiem — początkowo remontował używane przez armię stary 266, a od dwóch lat realizuje czteroletni kontrakt z MON-u, w ramach którego modernizuje auta do wersji star 266 M2.

— Na ten rok do modernizacji jest przewidziane 100 samochodów. Ze starego pojazdu pozostaje tylko rama, która też jest odnowiona. Montujemy nowe kabiny, zespół napędowy, instalacje pneumatyczne. Auta powinny posłużyć 20 lat, ale w umowie jest wpisane 15. Cena zmodernizowanego samochodu to połowa ceny nowego w tej samej klasie — mówi Mirosław Kalinowski, prezes Autoboksu.

W ubiegłym roku firma dokupiła i zmodernizowała część hali, w której działa. Zatrudnia 130 osób, a jeszcze 5-6 lat temu było ich 40. Produkuje również konstrukcje do zamiatarek lotniskowych, które eksportuje do partnera z Danii.

Czekając na pieniądze

Plany obu firm z Grupy Zasada zależą od powodzenia sprzedaży pakietu akcji SSE Starachowice ARP.

— Właśnie otrzymaliśmy wstępną ofertę ARP. Nie spełnia jednak wymogów wynikających z zapisów w statucie spółki w zakresie wysokości „ceny wynikającej z wartości księgowej akcji określonej na podstawie bilansu za poprzedni rok obrotowy” — mówi Andrzej Arkuszyński.

ARP, która zarządza już strefami z Mielca i Tarnobrzega, chciałaby przejąć kontrolę operacyjną nad kolejną spółką leżącą na terenach dawnego Centralnego Okręgu Przemysłowego, zainwestować w jej infrastrukturę i w ten sposób skuteczniej ściągać inwestorów. Okazję stworzył Inweststar.

— Próbowaliśmy sprzedać akcje jeszcze przed 2015 r., gdy ministrem gospodarki był Waldemar Pawlak. Po zmianach w ministerstwie sprawa została zarzucona, a w ubiegłym roku ją wznowiliśmy — mówi Andrzej Arkuszyński.

Spółce zależy na sprzedaży akcji, bo od kiedy w 1997 r. wniosła aportem tereny (część dawnych Starachowickich Zakładów Samochodowych), strefa nigdy nie wypłaciła dywidendy, choć np. w ubiegłym roku miała rekordowe 700 tys. zł zysku netto.

— To jedyna strefa, w której większościowym akcjonariuszem jest prywatny inwestor. Skarb państwa ma jednak akcje uprzywilejowane — dające większość w głosowaniu. Przez pierwsze lata funkcjonowania spółka miała straty, ale od 2010 r. zaczęła zarabiać. Wnioskowaliśmy, by wypłacić dywidendę (wysokości 50 proc.) za lata 2014-16. Nie zgadzał się na to jednak zarząd ani ministerstwo. Zaskarżaliśmy uchwały przeznaczające zysk na kapitał zapasowy lub rezerwowy, sąd je uchylał,ale do tej pory nie nastąpiła wypłata. Gdy strefa powstawała, czas jej funkcjonowania był przewidziany do 2020 r., ale to się zmieniało [w 2012 r. okres wydłużono do 2026 r., a zgodnie z najnowszym projektem resortu rozwoju, spółki strefowe będą w przyszłości wydawać decyzje o wsparciu na 5-15 lat — red.]. Dlatego chcemy odsprzedać akcje — mówi prezes Inweststara.

Transakcja wiązana

Bodźcem dla ARP może być chęć zbycia przez skarb państwa 14,9 proc. w Inweststarze. Tę resztówkę dwa lata temu próbowało sprzedać ministerstwo skarbu, ale nawet mimo obniżki ceny się nie udało. Pakiet jest wart ok. 1,7 mln zł.

— Pod koniec 2016 r. dostałem pismo z Ministerstwa Rozwoju, że chciałoby się pozbyć akcji Inweststara. Zadeklarowaliśmy, że jeśli dojdzie do sprzedaży akcji strefy, wykupimy udział skarbu państwa — mówi Andrzej Arkuszyński. Inweststar to spółka, w której zostało to, czego w 1999 r. nie kupił od Grupy Zasada i skarbu państwa MAN — czyli m.in. załoga, ale bez produkcji. Z miesiąca na miesiąc rosły koszty, pracownicy otrzymywali odprawy, spółka została postawiona w stan likwidacji.

— Wówczas, w 2004 r., trafiłem do zarządu Inweststara. Udało mi się spłacić wierzycieli i w 2005 r. została przywrócona działalność spółki, której jedynym majątkiem są aktywa w SSE Starachowice — mówi Andrzej Arkuszyński.

Gdzie są marki z tamtych lat

Autosan

W 2013 r. ogłoszono upadłość likwidacyjną spółki, której początki sięgają 1832 r. Kilka dni później Grupa Zasada sprzedała za symboliczną kwotę 92 proc. akcji Grzegorzowi Tarnawie, który zbył 40 proc. Krzysztofowi Mosce i Leszkowi Sobikowi. W 2016 r. fabrykę autobusów przejęło konsorcjum spółki PIT-RADWAR i Huty Stalowa Wola, należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Obecnie autosany zamawia armia. Autobusami Sancity jeżdżą też m.in. siedlczanie.

Błonie

Pierwotnie zegarki Błonie produkowano w latach 1959-69 w Zakładach Mechaniczno- -Precyzyjnych w Błoniu, na radzieckiej licencji. W 2003 r. przedsiębiorstwo, które produkowało też m.in. drukarki i telefoniczne tarcze numerowane, upadło. Marka wróciła na rynek w 2014 r., gdy 500 tys. zł w produkcję zainwestowali Michał Dunin i Maciej Maślak, pasjonaci z Warszawy.

Łucznik

Radomskie zakłady produkujące maszyny do szycia splajtowały w 2006 r. Markę odkupili wrocławscy biznesmeni Paweł Kościołek, Mirosław Rogalski i Janusz Zaleski, którzy wcześniej stali się właścicielami spółki ASPA (od 1958 r. dostarczała Łucznikowi silniki). Reaktywowany Łucznik sprzedaje maszyny (np. model Ewa II z 2014 r., który ma 38 programów szycia) nie tylko w Polsce — na stronie internetowej firma chwali się, że przez internet można je kupić nawet w USA.

Romet

Zjednoczone Zakłady Rowerowe Romet, producent rowerów Wigry 3, Gazela czy Jubilat upadły w 1998 r. Prawa do marki przejął producent rowerów Arkus i Delta. Romety są eksportowane m.in. do Czech, Niemiec i Holandii.

Junak

Polski harley był produkowany przez niecałe 10 lat — do 1965 r. Został reaktywowany po 45 latach przez firmę Almot, producenta części motocyklowych.

Pewex

Przedsiębiorstwa Eksportu Wewnętrznego Pewex, legendarne sklepy, wróciły online. Na stronie pewex.pl można kupić prawie wszystko, a także przeczytać historię sieci założonej w 1973 r. i wspomnienia Mariana Zacharskiego, zdekonspirowanego agenta.

Pluton

Firma została założona przez Tadeusza Tarasiewicza w 1882 r. (czyli wcześniej niż amerykański Starbucks czy włoska Lavazza) w roku, w którym Jan Matejko przekazał powstającemu muzeum na Wawelu „Hołd pruski”. Po wojnie nie była produkowana, aż po 60 latach Michał Kmiecik i Anna Sobocka, pracownicy firmy z branży FMCG, wykupili prawa do marki.

Relax

Obuwie wróciło na półki dzięki inicjatywie Wojasa.

Syrena

Królowa polskich szos, pogardliwie nazywana skarpetą, ma szansę na drugie życie pod nieco zmienioną nazwą: syrenka. Nowe wcielenie auta, którego pół miliona egzemplarzy wyprodukowały niegdyś zakłady w Warszawie i Bielsku-Białej, przygotowuje AMZ-Kutno.

Tonsil

Producent głośników z Wrześni upadł w 2005 r. W 2014 r. produkcję pod dawną marką — ale nie na terenach dawnej fabryki — wznowił Sławomir Wieszczeciński, właściciel hurtowni.

Źródło: „PB”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Motoryzacja / Polacy chcą odzyskać Stara