W II kw. 2012 r. w Polsce przybyło 35 tys. osób, które mają problem ze spłatą długów. Jest ich już łącznie 2,19 mln osób, czyli jeden na siedemnastu Polaków ma przeterminowane (przynajmniej o 60 dni) płatności — wynika z danych BIG InfoMonitora. Łączna wartość zaległości to nowy rekord. Na koniec czerwca wynosiła już 36,08 mld zł.

— Od początku kryzysu zarówno kwota zadłużenia, jak i liczba dłużników sukcesywnie rosną — zaznacza Marcin Ledworowski, wiceprezes BIG InforMonitora.
Jeszcze trzy lata temu przeterminowane płatności wynosiły niespełna 10 mld zł i dotyczyły 1,36 mln osób. Pocieszające jest jednak to, że przyrost zepsutych długów jest coraz wolniejszy. W II kw. 2012 r. kwota zaległości wzrosła zaledwie o 0,9 proc., czyli najsłabiej od wybuchu kryzysu. Kwartał temu było to 4,1 proc., a rok temu 9,5 proc.
— W II kw. 2012 r. odnotowaliśmy nietypowe zjawisko — grono osób z zaległościami rosło szybciej niż wartość przeterminowanych należności. To znaczy, że po raz pierwszy w ponad czteroletniej historii badania średnia kwota zaległości przypadająca na jednego dłużnika spadła w stosunku do poprzedniego kwartału. Wynosi 16,4 tys. zł i jest o 114 zł niższa niż kwartał wcześniej — mówi Marcin Ledworowski.
Spadek dynamiki przyrostu złych długów nie oznacza jednak, że wkrótce zobaczymy, jak kwota zaległości zacznie się kurczyć. W ostatnich miesiącach odnotowano wyraźne osłabienie koniunktury, a według prognoz ekonomistów, w drugim półroczu spowolnienie będzie się pogłębiać. To może przełożyć się na pogorszenie spłacalności zobowiązań Polaków.