Po polskich drogach jeździ obecnie (stan na koniec stycznia) 19 671 aut na prąd — wynika z licznika elektromobilności przygotowywanego przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) i Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA). Tylko w styczniu przybyło ich 796, co oznacza 35 proc. wzrost r/r.
52 proc. (10,3 tys.) parku elektryków stanowią pojazdy w pełni elektryczne, resztę (niespełna 9,4 tys.) to hybrydy typu plug-in.
Wraz ze wzrostem liczby pojazdów z napędem elektrycznym rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec stycznia w Polsce funkcjonowało 1395 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (2711 punktów). 33 proc. z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 67 proc. wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W styczniu uruchomiono 31 ogólnodostępnych stacji ładowania (70 punktów).
Warto podkreślić, że o ile w przypadku wszystkich rodzajów tzw. ekonapędów zanotowano w styczniu wzrost liczby rejestracji nowych aut (w porównaniu z pierwszym miesiącem 2020 r.), o tyle w przypadku aut czysto elektrycznych był on bardzo skromny.
— W ostatnich miesiącach w Polsce odnotowujemy większe zainteresowanie hybrydami typu plug-in niż samochodami całkowicie elektrycznymi. To z jednej strony efekt coraz atrakcyjniejszej oferty modelowej w tym segmencie, z drugiej — konsekwencja wstrzymywania decyzji zakupowych przez potencjalnych nabywców aut czysto elektrycznych w oczekiwaniu na zapowiadaną kontynuację dopłat z funduszy NFOŚiGW — mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.
Jakub Faryś, prezes PZPM podkreśla, że choć w styczniu dynamika rejestracji pojazdów bateryjnych i hybryd plug-in nieco zmalała, to z danych za 2020 r. wynika, że aż 18,5 proc. nabywców w Polsce wybrało pojazdy z napędem alternatywnym.
— Jest to poziom zbliżony do popytu na takie pojazdy w Europie, gdzie wynosi 24,5 proc. — mówi Jakub Faryś.
