Polacy czekają na dopłaty do elektryków

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2021-02-22 19:00

Spadła dynamika wzrostu zainteresowania autami elektrycznymi. Nie jest to jednak skutek odwrotu tendencji, lecz... wyczekiwanie na dopłaty.

Po polskich drogach jeździ obecnie (stan na koniec stycznia) 19 671 aut na prąd — wynika z licznika elektromobilności przygotowywanego przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) i Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA). Tylko w styczniu przybyło ich 796, co oznacza 35 proc. wzrost r/r.

52 proc. (10,3 tys.) parku elektryków stanowią pojazdy w pełni elektryczne, resztę (niespełna 9,4 tys.) to hybrydy typu plug-in.

Wraz ze wzrostem liczby pojazdów z napędem elektrycznym rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec stycznia w Polsce funkcjonowało 1395 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (2711 punktów). 33 proc. z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 67 proc. wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W styczniu uruchomiono 31 ogólnodostępnych stacji ładowania (70 punktów).

Warto podkreślić, że o ile w przypadku wszystkich rodzajów tzw. ekonapędów zanotowano w styczniu wzrost liczby rejestracji nowych aut (w porównaniu z pierwszym miesiącem 2020 r.), o tyle w przypadku aut czysto elektrycznych był on bardzo skromny.

— W ostatnich miesiącach w Polsce odnotowujemy większe zainteresowanie hybrydami typu plug-in niż samochodami całkowicie elektrycznymi. To z jednej strony efekt coraz atrakcyjniejszej oferty modelowej w tym segmencie, z drugiej — konsekwencja wstrzymywania decyzji zakupowych przez potencjalnych nabywców aut czysto elektrycznych w oczekiwaniu na zapowiadaną kontynuację dopłat z funduszy NFOŚiGW — mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.

Jakub Faryś, prezes PZPM podkreśla, że choć w styczniu dynamika rejestracji pojazdów bateryjnych i hybryd plug-in nieco zmalała, to z danych za 2020 r. wynika, że aż 18,5 proc. nabywców w Polsce wybrało pojazdy z napędem alternatywnym.

— Jest to poziom zbliżony do popytu na takie pojazdy w Europie, gdzie wynosi 24,5 proc. — mówi Jakub Faryś.