Polacy kochają naukę (GALERIA)

Upał, nie upał a na Stadionie Narodowym tłumy żądnych wiedzy Warszawiaków oglądały doświadczenia fizyczne, chemiczne i stoiska narodowe. Może da to coś do myślenia minister edukacji?

Jeśli ktoś narzeka, że mamy za mało inżynierów, że dzieci nie interesują się fizyką czy chemią, niech przyjdzie na piknik naukowy. Mimo zniewalającego upału, przy każdym namiocie wokół Stadionu Narodowego w Warszawie kłębiły się dzikie tłumy dorosłych i – przede wszystkim – dzieciaków. Oglądały jak robi się ciepły lód, jak wybucha wulkan, jak wygląda DNA. Jedną z największych atrakcji była miniaturowa huta szkła rodem z Krosna, w której można było popatrzeć jak z rozżarzonego kawałka szkła rzemieślnik formuje w ciągu kilku minut pięknego łabędzia. Amatorzy astronomii mogli popatrzeć na słońce i dojrzeć plamy (z których najmniejsza była większa niż Ziemia). Można było też porozmawiać o atomie – tu plus dla rządu, który współorganizował stoisko oswajające z atomem, a miłe hostessy zachęcały do odwiedzenia go już przy wejściu.

Ciekawe było stoisko Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Każdy mógł wcielić się w rolę górala przylatującego do muzułmańskiego kraju. Kilkunastoletni chłopiec, którego widziałam, zagrał tę rolę po prostu fenomenalnie.

Wszystkich zainteresował samochód Kropelka, który potrafi przejechać z Gdańska do Warszawy na jednym litrze paliwa. Niestety, to dopiero prototyp i to niezbyt wygodny. I dlaczego nie można było do niego wejść???

No i wszędzie kręciły się roboty, mniejsze, większe, mniej lub bardziej przypominające ludzi. Dzieciakom się wyjątkowo podobały. Słońce i im doskwierało, niektóre funkcjonowały ostatkiem sił.

W pobliżu Stadionu Narodowego nie mogło zabraknąć akcentów sportowych – w jednym z namiotów uczestnicy bili rekordy biegając wspólnie na rozstawionych tam bieżniach. Gdy tam byłam, już prawie pękła setka, a spoceni zawodnicy właśnie zmieniali się z kolejnymi chętnymi.

Mogli wtedy skoczyć coś zjeść – wokół stadionu było mnóstwo budek gastronomicznych oferujących wszystko - od meksykańskiego jedzenia, po lody. O ile oczywiście nie zniechęcili się niebotycznymi kolejkami. I nie byli wcześniej na stoisku technologów żywienia, pokazujących dodatki do żywności, czy pleśnie, które pojawiają się na jedzeniu. Ja wyszłam z tego stoiska z listkiem bazylii, który powinien wyróść na fachowej pożywce na porządny krzak.

A jak ktoś się już bardzo zmęczył, mógł sobie odpocząć pod drzewkiem, albo na jednym ze stoisk przyrodniczych – zapoznając się przy okazji z upierzeniem sowy, lub różnymi rodzajami nawierzchni w lesie.

W tym roku na Pikniku Naukowym było szczególnie dużo namiotów gości zagranicznych – od Shanghai Science and Technology Musem, poprzez ambasady Francji czy Niemiec, po gruzińskie Ilia State University.

Ale dla wielu największą atrakcją było zobaczenie od środka Stadionu Narodowego. Można było usiąść na biało-czerwonych krzesełkach, pobiegać po betonowej murawie.

Jeśli polska nauka i innowacyjność byłyby tak atrakcyjne, tak blisko ludzi jak te zaprezentowane na Pikniku Naukowym, PKB rósłby szybciej niż słabiutkie 1-2 proc. rocznie.

 

Magdalena Wierzchowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane