Polacy kupują za swoje

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 01-06-2010, 00:00

Prawie 57 proc. nabywców nieruchomości korzystało w 2009 r. z odłożonych pieniędzy. Z kredytu — 48 proc.

Rośnie udział wkładów własnych, w finansowaniu zakupów mieszkań

Prawie 57 proc. nabywców nieruchomości korzystało w 2009 r. z odłożonych pieniędzy. Z kredytu — 48 proc.

Połowę wszystkich kredytów hipotecznych w 2009 r. zaciągnięto na więcej niż 60 proc. wartości nieruchomości. Pieniądze większe niż wynosi wartość nieruchomości dostał tylko 1 proc. kredytobiorców.

Tak wynika z badań firmy Nowy Adres przeprowadzonych we współpracy z instytutem badawczym Gfk Polonia. Ankieterzy rozmawiali z 1502 osobami w wieku 25-65 lat w Warszawie, Trójmieście, Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu. Efekty badania przedstawiono w najnowszej edycji raportu "Polski rynek mieszkaniowy — popyt i preferencje nabywców".

Nie masz, nie dostaniesz

Z raportu wynika, że większość badanych, aby uzyskać kredyt, musiała wykazać się wkładem własnym. Właśnie oszczędności i kredyt to teraz dwa podstawowe źródła finansowania nieruchomości. Pieniądze ze sprzedaży innego mieszkania lub domu oraz pomoc rodziny wskazało odpowiednio 9 i 8 proc. respondentów.

Badanie pokazało również, że niewiele osób kupuje nieruchomości za pieniądze zarobione za granicą. Jest ich tylko 3 proc. Tymczasem z innych ankiet i badań demograficznych wynika, że zarobienie pieniędzy na zakup mieszkania lub domu miałoby być jednym z głównych powodów emigracji zarobkowej młodych Polaków.

Jak duże kredyty zaciągano w 2009 r.? Prawie 25 proc. to sumy do 200 tys. zł, a kolejne 25 proc. od 200 do 350 tys. zł. Wysokość przyznanych kredytów wynikała przede wszystkim z wielkości własnego wkładu.

— Chociaż w ubiegłym roku banki udzieliły mniej kredytów hipotecznych, to spadek ich wartości w stosunku do rekordowego 2008 r. wyniósł tylko 15 proc. Ale banki zaczęły wymagać obowiązkowego wkładu własnego, sięgającego niekiedy nawet 40 proc. wartości nabywanej nieruchomości. Kupujący musieli więc sięgnąć po oszczędności, często zainwestowane w inne instrumenty finansowe — komentuje Katarzyna Cyprynowska, prezes firmy Nowy Adres.

Więcej sprzedających

Raport przedstawia również prognozy. Okazuje się, że badani, którzy w ciągu dwóch lat planują zakupy nieruchomości, chcą zaciągnąć kredyt na 60 proc. jej wartości. Własne oszczędności zamierza wykorzystać tylko 36 proc., a prawie 32 proc. wykorzysta pieniądze ze sprzedaży posiadanego mieszkania lub domu.

Zdaniem ekspertów z Nowego Adresu dotąd wiele osób wstrzymywało się ze sprzedażą nieruchomości, nie chcąc się ich pozbywać, gdy ceny spadały. Teraz, gdy prawdopodobnie pójdą w górę, chętnych do sprzedawania własnego lokum może być więcej.

Co ciekawe, potencjalni kupcy optymistycznie oceniają swoje zasoby finansowe. Co trzeci uważa, że wystarczy mu pożyczka na 31 do 60 proc. wartości nieruchomości, a 32 proc. chce zaciągnąć kredyt na 61-100 proc. tej wartości. Dla porównania: w 2009 r. takie kredyty stanowiły połowę wszystkich udzielonych przez banki.

Nowy Adres szacuje, że w tym roku 26 proc. kupowanych nieruchomości będzie kosztowało 300-450 tys. zł, a 29 proc. — ponad 450 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu