„PB’’: Pomoże mi pan narysować psychologiczny portret polskiego kierowcy?
Dr Andrzej Markowski: Tak. Trzeba zacząć od tego, czym polski kierowca rożni się do kierowców z innych krajów. Od razu możemy wykluczyć różnice biologiczne, różnica w zachowaniu kierowców ma swoje przyczyny w kulturze. Chodzi o relacje między uczestnikami ruchu drogowego. Im więcej szacunku i im większe poczucie wspólnoty, tym większe bezpieczeństwo, a im bardziej społeczeństwo rozczłonkowane, tym bardziej egoistyczne cele przyświecają każdemu z uczestników ruchu drogowego, a co za tym idzie, wzrasta rywalizacja.
Jakieś przykłady?
Zasady ruchu drogowego są do siebie bardzo podobne w każdym kraju, jednak ruch drogowy wygląda zupełnie inaczej. Czerwone światło w każdym zakątku świata zmusza do zatrzymania. Niemiec z pewnością to uczyni, ale nasi bracia np. z Ukrainy czy Rosji potraktują ten znak dużo bardziej wybiórczo. Jeżeli będzie stał policjant, to się zatrzymają. Jak go nie będzie, przejadą. W krajach arabskich natomiast czerwone światło jest tylko znakiem ostrzeżenia. Warto podkreślić, że przepisy, normy czy zasady życia społecznego są pewnego rodzaju wymianą. Rezygnujemy z części swobody po to, żeby uzyskać coś, co jest bardzo ważne – poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli wchodzę na przejście dla pieszych, oczekuję, że kierowca się zatrzyma. Jeżeli zapali się zielone światło, oczekuję ustąpienia pierwszeństwa itd.
Polscy kierowcy mają jednak dużo większą niż zachodni koledzy skłonność do łamania przepisów. Po co to robią?
Jeżeli będziemy się stosowali do ograniczeń prędkości, to trasę z punktu A do punktu B przejedziemy w określonym czasie. Jeżeli będziemy łamali przepisy, zarobimy kilkanaście, maksymalnie kilkadziesiąt minut. Czy warto? Okazuje się, że dla niektórych kierowców warto, bo to daje im poczucie, że są lepsi niż inni uczestnicy ruchu. Wystarczy mocniej nacisnąć pedał i wtedy inni zostają z tyłu.
Posłuchaj podcastu:
Czy w nonszalanckim podejściu do ograniczeń prędkości czy innych drogowych reguł ma znaczenie płeć?
Oczywiście. Zdecydowana większość wypadków i różnych zdarzeń drogowych oraz łamania przepisów jest udziałem mężczyzn. Kryją się tu pewne atawistyczne cechy. Nie tyle biologiczne, ile kulturowe. Przez miliony lat mężczyźni byli skazani na to, żeby przywlec upolowanego mamuta i nakarmić progeniturę i żonę. Musieli zwyciężyć, bo tylko wtedy mieli szansę przekazać geny. To cały czas nieodparta potrzeba rywalizacji…
…która mija zaraz po przekroczeniu granicy państwa. Dlaczego polski kierowca „rywalizuje” tylko na polskich drogach?
Polacy doskonale czytają znaki również w Polsce, tylko niosą one inną informację w Polsce, a inną w Niemczech. W Polsce jest to informacja „popatrz, każą ci jechać z taką a taką prędkością, wobec tego pozwól sobie na jazdę z wyższą prędkością, bo wtedy sobie i innym udowodnisz, że właśnie ty jesteś gorylem w społecznej hierarchii”. Tymczasem za zachodnią granicą okazuje się, że ten sam znak mówi o tym, że jeżeli się dostosujesz, to jesteś taki sam jak my, ponieważ tu obowiązuje współpraca, a nie rywalizacja. Jeżeli zachowujesz się w sposób wyraźnie odbiegający od zachowania innych, to wszyscy na ciebie patrzą z syndromem wychowawcy, pukając się w głowę.
Tak jest również w innych krajach?
Tak. Inaczej będziemy zachowywali się w Skandynawii, a inaczej we Francji czy na drogach Włoch, gdzie jednak ten „pawi ogon” jest przez kierowców rozwijany. Też większość mężczyzn jeździ w sposób daleki od oczekiwań przeciętnego Niemca czy Skandynawa. Za najbardziej bezpiecznych kierowców uważa się Szwedów z dużą przewagą, później Niemców i Anglików, za najmniej — Włochów, Greków i Polaków. To postrzeganie kierowców związane jest z tym, co każda nacja wnosi do wspólnej, europejskiej puli. Włosi czy Grecy wnoszą ten „pawi ogon’’.
Inaczej mówiąc, jesteśmy drogowymi indywidualistami?
Tak, jesteśmy indywidualistami, ale nie z wyboru. Bardzo często z konieczności. Okres komuny i wcale nie najlepsze ostatnie 30 lat nie sprzyjało budowaniu wspólnoty. Ani lokalnej, ani narodowej, ani tym bardziej drogowej.
Rozmawiał Marcin Bołtryk
Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej na Spotify i Apple Podcasts oraz na pb.pl/dosluchania
W tym tygodniu: Ułan na polskich drogach
goście: dr Andrzej Markowski — psycholog transportu, prof. Marcin Ślęzak — Instytut Transportu Samochodowego, Janusz Dudek— trener jazdy sportowej, Sylwester Pawłowski — Safety Logic, Julia Langa — Yanosik
