Polacy nadal nie lubią strusi

opublikowano: 2007-03-06 07:53

Krajowi hodowcy strusi są już w europejskiej czołówce. Produkowane przez nich mięso trafia na talerze Francuzów, Niemców i Szwajcarów. W Polsce jest prawie niedostępne - narzeka "Rzeczpospolita".

Dwanaście tysięcy strusi traci co roku życie w polskich rzeźniach. Uzyskuje się z nich łącznie blisko 500 ton mięsa, które niemal w całości trafia za granicę. - Polska należy do czołówki producentów mięsa strusiego w Unii Europejskiej - wyjaśnia Henryk Naranowicz, prezes Polskiego Związku Hodowców Strusi. Katowicki Mobax eksportuje 98 procent swoich produktów. Steki i filety kupują od firmy głównie odbiorcy we Francji, Szwajcarii, Niemczech, a ostatnio w Wielkiej Brytanii.

Zagraniczna ekspansja to dla polskich hodowców strusi jedyny sposób na przetrwanie. Ich produkty nie znajdują uznania na krajowym rynku. Spółka Struś Polski przez dwa lata dostarczała egzotyczne mięso do 116 sklepów należących do sześciu sieci handlowych. Miesięcznie sprzedawała tam jednak zaledwie 500 - 800 kilogramów. - Obroty były zbyt małe, aby zrekompensować koszty, które ponosiliśmy - przyznaje Wojciech Włodarczyk, prezes Strusia Polskiego. Firma straciła wówczas 300 tysięcy złotych.

Zdaniem Henryka Naranowicza do strusiego mięsa zniechęca nas wysoka cena. Kosztuje ono 40-60 zł za kilogram, czyli kilka razy więcej niż na przykład mięso z piersi kurczaka. Polacy niechętnie zmieniają także upodobania kulinarne. - Na zachodzie Europy znacznie więcej osób sięga po nietypowe produkty - uważa Wojciech Włodarczyk.

Pierwsza hodowla strusi powstała w Polsce trzynaście lat temu. Najwięcej ferm tworzono pod koniec lat 90. Wiązało się to z rosnącym popytem na mięso strusie w Europie Zachodniej. W związku pojawieniem się choroby BSE Europejczycy ograniczyli zakupy wołowiny i zaczęli poszukiwać innych gatunków mięsa. Dziś w Polsce jest około 200 ferm. Hodowlą strusi rzeźnych zajmuje się blisko 120 z nich. W pozostałych ptaki są przede wszystkim atrakcją dla turystów. Ich właściciele utrzymują się także ze sprzedaży piór i jaj. (PAP)