Polacy obserwują niemieckie e-autostrady

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2021-07-11 20:00

Za Odrą ma powstać 4 tys. km dróg, po których będą jeździć ciężarówki zasilane z pantografów. Na rychłe upowszechnienie systemu nad Wisłą nie ma co liczyć.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Jak krajowi operatorzy dróg i eksperci oceniają niemiecki plan budowy eautostrad
  • Jak oceniają szansę ich realizacji w Polsce
  • Jaki napęd jest alternatywą dla zasilania z pantografu

Niemcy coraz mocniej rozwijają system tzw. e-autostrad, czyli pasów po których ciężarówki mogą jeździć pod pantografem. Za Odrą ma powstać nawet 4 tys. km takich autostrad.

- Niemcy rozważają wprowadzenie dla użytkowników tych pasów preferencyjnych stawek opłat, by zachęcić do korzystania z nich. System będzie miał sens, jeśli jego zasięg wyjdzie poza niemiecki rynek – mówi Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego.

Operatorzy dróg analizują niemiecki eko-pilotaż

Krajowi operatorzy dróg obserwują niemieckie rozwiązania, ale są ostrożni w prognozach.

- Będziemy śledzić postępy tego projektu. Na razie jest to pilotaż, chociaż plany mówiące o elektryfikacji 4000 km dróg mogą robić wrażenie – mówi Szymon Piechowiak, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Koncesjonariusze prywatnych tras twierdzą natomiast, że tego typu inwestycje wymagają uzgodnienia realizacji w ramach umów koncesyjnych. Zarówno prywatni jak i państwowi operatorzy podkreślają też, że budowa w Polsce e-pasów zależy od tego, czy jazdą po nich i zakupem pojazdów przeznaczonych do ruchu pod pantografem będą zainteresowani przewoźnicy. Dla firm realizujących transport międzynarodowy, Niemcy są głównym rynkiem realizacji usług, więc mogą być zainteresowani tamtejszymi rozwiązaniami. Eksperci są jednak sceptyczni.

- Ciężarówki pod pantografami to na razie eksperyment, więc byłbym ostrożny w mówieniu o zbliżającej się rewolucji transportowej. Polscy przewoźnicy obserwują trendy zza zachodniej granicy. Jeśli zauważą w nich szansę dla siebie, na pewno z niej skorzystają. Myślę jednak, że niemieckie rozwiązania pozostaną jeszcze długo w fazie rozwoju – twierdzi Tomasz Czyż, ekspert GBox z grupy Inelo.

Dodaje, że po wprowadzeniu nowych zapisów pakietu mobilności, polskie firmy będą mogły realizować na terenie Niemiec maksymalnie trzy przewozy kabotażowe w ciągu siedmiu dni, co znacznie ograniczy możliwości ich działania i rozwoju na tamtym rynku.

Bardziej popularne są auta na gaz i baterie

- W Polsce trendem są inwestycje w pojazdy zasilane LNG i montaż instalacji CNG. Jest to związane ze zwolnieniem ich z opłat drogowych na terenie Niemiec – podkreśla Tomasz Czyż.

Krajowi operatorzy dróg zapewniają natomiast, że inwestują w punkty zasilania pojazdów elektrycznych w miejscach obsługi podróżnych. Rynek dla aut ciężarowych na razie jest jednak w powijakach.

- Potrzebne są zmiany w obszarze technologii produkcji akumulatorów i pojazdów elektrycznych. Pozwoli to ciężarówkom pokonywać na jednym ładowaniu 1000, a nawet 1500 km. To podobny zasięg, jaki osiągają pojazdy zasilane LNG. Wówczas przewoźnicy będą mogli zaplanować, gdzie kierowca może zatrzymać się na dziewięciogodzinną pauzę i naładować baterie – uważa ekspert Inelo.