W Polsce w nielicznych bankach, które były wczoraj otwarte, zainteresowanie euro było duże. W kantorach raczej trudno było dostać wspólną walutę.
Polacy — chociaż poza strefą euro pozostaną jeszcze co najmniej przez kilka lat, bo do EMU można przystąpić najwcześniej dwa lata po integracji z Unią Europejską —interesują się nową walutą. Wczoraj jednak w kantorach, nawet na lotnisku czy dworcu kolejowym, wspólnej waluty nie było.
— Na razie nie mamy euro, bo nikt nam go jeszcze nie sprzedał. Nikt też nie pytał o tę walutę — mówi warszawski właściciel kantoru przy ul. Targowej.
W bankach, które wczoraj pracowały, klienci kupowali euro.
— W naszych oddziałach notujemy spore zainteresowanie euro. Wynika ono z czystej ciekawości — dużo osób chce zobaczyć nową walutę — mówi Dorota Wrzeciono z Pekao SA.
Większość banków w związku z wprowadzeniem euro była wczoraj zamknięta. Niektóre spodziewają się wielu transakcji związanych z wymianą na euro.
— Ruch będzie teraz spory, bo wiele osób wyjeżdża na narty do Austrii, Francji i Włoch — przewiduje Leszek Zioło z PKO BP.
Waluty raczej nie zabraknie. Średniej wielkości oddział PKO BP w Warszawie ma kilkaset tysięcy euro.