Polacy wracają do Bułgarii

opublikowano: 03-06-2013, 00:00

Ciepłe morze, brak wiatru, piaszczyste plaże, stabilna pogoda, temperatury wysokie, ale nie tropikalne, i te niskie ceny. Lista powodów, dla których Polacy coraz mocniej kochają Bułgarię, jest długa

W ubiegłorocznym rankingu najpopularniejszych turystycznych kierunków Polaków pierwsze miejsca zajmowały Egipt, Grecja i Hiszpania, ale czołówka może się zmienić. Biura podróży zgodnie przyznają, że z roku na rok rośnie popularność Bułgarii, zwłaszcza wśród rodzin z dziećmi.

— Bułgaria jest w modzie i od kilku lat przeżywa swój wielki come back — mówi Magdalena Plutecka z Neckermanna.

Trend utrzymuje się w sprzedawanym właśnie sezonie lato 2013, goniąc popularnością Grecję i Hiszpanię. Dla rodzin z dziećmi to kierunek o wiele lepszy niż zbyt upalna latem Grecja, Hiszpania czy Egipt. Bułgaria przebija również Chorwację, gdzie nie dość, że wybrzeże jest w większości kamieniste, to jeszcze tak oczywisty w kurortach bułgarskich przydomowy basen tam jest zjawiskiem rzadszym. To jednak, co najmocniej ciągnie Polaków nad Morze Czarne, to przede wszystkim znacznie niższe ceny, nawet jeśli porównać tamto wybrzeże z rodzimym Bałtykiem. Tańsze są zarówno wycieczki organizowane przez biura podróży (średnia cena za tydzień z przelotem i wyżywieniem to 1100 zł/osobę), jak i coraz popularniejszy wynajem dwupokojowego mieszkania w luksusowym aparthotelu (średnio 200-300 zł na dobę za czteroosobową rodzinę). Nad Bałtykiem taką kwotę zapłacimy za kawalerkę w domu bez basenu, ryzykując urlop w deszczu i kąpiele w morzu o temperaturze górskiego potoku. Obiad? W dobrej restauracji nad Morzem Czarnym zjemy go już za równowartość 20 zł. Koszty rekompensują więc wydatki związane z przelotem (700-1000 zł za osobę w obie strony np. z WizzAir). Co zatem sprawia, że bułgarskie kurorty okupowali dotychczas Rosjanie, a nie Polacy? „Stereotypy i niewiedza” — stwierdza Arkadiusz Kurowski, właściciel portalu apartament24.eu, pośrednika w wynajmie bułgarskich apartamentów. Jego zdaniem, w naszej świadomości ciągle pokutuje przekonanie, że w Bułgarii czas się zatrzymał w latach 70. i większego szyku zadamy, jeśli pochwalimy się rodzinie wyjazdem do Egiptu lub Hiszpanii.

— Tymczasem Słoneczny Brzeg został w ciągu ostatnich 7-8 lat praktycznie zbudowany od nowa i może poszczycić się nie gorszym luksusem niż to, co spotkamy w Grecji czy też krajach Europy Zachodniej — mówi Arkadiusz Kurowski. Sami Bułgarzy ciągle robią niewiele, by stereotypy u nieprzekonanych Polaków przełamać. Wprawdzie gospodarze bardzo nas lubią, uczą się polskich słówek i goszczą z największym oddaniem, jednak ich włodarze zupełnie nie promują swojego kraju u nas. Pod tym względem mogliby się wiele nauczyć np. od Chorwatów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu