Taki sam odsetek badanych uważa, że miejsce ich zamieszkania jest bezpieczne. Tymczasem wszyscy respondenci — podkreśla PIU — pochodzą wyłącznie z terenów szczególnie zagrożonych żywiołami, które mogą spowodować duże koszty społeczne lub ekonomiczne. Mowa o województwie dolnośląskim, małopolskim i podkarpackim, a także powiecie grudziądzkim, inowrocławskim oraz włocławskim.
A co w sytuacji, gdy kataklizm nawiedziłby polski dom? Respondenci, odpowiadając na pytanie wielokrotnego wyboru, najbardziej liczą na pomoc władz samorządowych (54 proc.), państwa (50 proc.), rodziny lub znajomych (52 proc.). Niecałe 50 proc. niezwłocznie powiadomiłoby swojego ubezpieczyciela.
30 proc. - taki odsetek respondentów, którzy posiadają ubezpieczenie mieszkań, deklaruje, że nie wykupuje polis chroniących przed silnym wiatrem.
25 proc. - taki odsetek respondentów rezygnuje z ubezpieczenia od powodzi.
66 proc. - taki odsetek badanych uważa, że prawdopodobieństwo powodzi w ich najbliższej okolicy w ciągu kolejnych 12 miesięcy jest małe lub bardzo małe.
27 proc. - taki odsetek badanych nie ma polisy chroniącej przed przepięciami, które powodują szkody w AGD i RTV.