Polacy zbadają księżyce Jowisza

Anna BełcikAnna Bełcik
opublikowano: 2016-05-31 22:00

Rodzimi inżynierowie dokładają swoje trzy grosze do europejskiej misji na Jowisza

JUpiter ICy moons Explorer (JUICE) to misja Europejskiej Agencji Kosmicznej. Jej podstawowym celem jest zbadanie Jowisza i jego skutych lodem księżyców. A czasu na przygotowania nie pozostało już zbyt wiele. Wystrzelenie sondy JUICE jest ściśle związane z koniunkcją planet.

ARC

— Mówiąc w bardzo uproszczony sposób, lecąc na Jowisza, trzeba rozwiązać kwestie związane z mechaniką orbitalną i siłą grawitacji Słońca. Im dalej od Słońca, t y m większą prędk o ś ć m u s i rozwijać sonda. Konieczne jest więc zainicjowanie tzw. asyst grawitacyjnych, czyli „okrążeń przyspieszających” statku wokół orbit poszczególnych planet. W tej misji planowanych jest pięć asyst grawitacyjnych — trzy wokół Ziemi i po jednej wokół Wenus i Marsa. By wszystko właściwie zgrać, konieczne jest odpowiednie ustawienie tych planet, w tym również Jowisza, względem siebie — wyjaśnia Aleksandra Bukała, dyrektor generalna Sener Polska.

Jej zdaniem, dogodne do startu warunki pojawią się w czerwcu 2022 r. Jeśli się uda, podróż na Jowisza będzie trwała 7,5 roku. Kolejna szansa pojawi się rok później, ale wówczas podróż potrwa już 9 lat. Projekt musi więc być realizowany zgodnie z harmonogramem, konieczne było więc zaangażowanie do niego firm posiadających duże doświadczenie.

Eksploracja kosmosu

Skąd więc udział Polaków w tej misji? — W Europie misje naukowe związane z eksploracją kosmosu są zlecane głównie przez Europejską Agencję Kosmiczną. Organizuje się przetargi na realizację poszczególnych elementów projektu — w przypadku tego, w który my zostaliśmy zaangażowani, głównym wykonawcą został francuski oddział Airbusa. Firma, również w trybie przetargowym, wyłoniła kolejnych podwykonawców. Jednym z nich została hiszpańska firma Sener. Część powierzonych zadań przejmie jej polski oddział — tłumaczy Aleksandra Bukała.

Grupa Sener wygrała przetarg na zaprojektowanie, wyprodukowanie, przetestowanie i zamontowanie blisko 11-metrowego manipulatora magnetometru. To rodzaj składanego wysięgnika.

— Na jego końcu zostanie zamontowana połowa z 10 instrumentów pomiarowych, których zadaniem będzie „zajrzeć” pod lodowe czapy księżyców Jowisza i sprawdzić, czy występuje pod nimi również woda w stanie ciekłym. Magnetometry są bardzo czułe, również na zakłócenia elektromagnetyczne ze statku kosmicznego, muszą więc zostać odsunięte od niego na odpowiednią odległość. Dodatkowo żadna rakieta nie mogłaby wynieść na orbitę tak długiego elementu. Urządzenie musi więc być składane, a dodatkowo maksymalnie lekkie — opowiada Aleksandra Bukała.

Hiszpański oddział podobne wysięgniki budował już przy okazji innych misji. By zmniejszyć ich masę, przy zachowaniu odpowiedniej sztywności konstrukcji, wykorzystuje własne technologie łączenia włókien węglowych z metalami.

Z udziałem Polaków

W Polsce natomiast powstanie część elementów wysięgnika (pod nadzorem Sener Polska wyprodukują je podwykonawcy). Natomiast krajowi inżynierowiez Sener mają odpowiadać za przeprowadzenie analiz mechanicznych i przetestowanie tego, jak wysięgnik będzie się zachowywał w warunkach pracy, już w kosmosie — jakie naprężenia materiału mogą wystąpić, jak się będzie otwierał, jakie siły mogą na niego działać itd. Polacy będą też musieli samodzielnie stworzyć stanowisko testowe dla urządzenia.

— Uczestnictwo w tak dużym przedsięwzięciu to także duży krok w rozwoju polskiego sektora kosmicznego, tym bardziej że w kraju firmy produkujące hardware są aktywne dopiero od trzech lat, czyli od przystąpienia Polski do Europejskiej Agencji Kosmicznej. A radzą sobie nadspodziewanie dobrze. Branża jest już gotowa do tego, by angażować się w coraz trudniejsze i bardziej wymagające projekty. Musimy się tylko nauczyć organizacji pracy w tej branży. W takie misje jak JUICE zaangażowanych bywa kilkaset, a czasem nawet kilka tysięcy firm na świecie — zauważa Aleksandra Bukała.