Polak lubi lukrować

Lekarze i media alarmują, nawet dyskonty promują mniej słodką dietę. Nic z tego, Polacy i tak nie tracą apetytu na tzw. białą śmierć

Na polskim rynku cukru mamy do czynienia z pewnym paradoksem: choć kupujemy go mniej, jemy więcej — wynika z ostatnich danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS). Jak to możliwe? Zagadka jest prostsza niż odpowiedź na filmowe pytanie o „zawartość cukru w cukrze”.

SŁODKA BABECZKA:
Zobacz więcej

SŁODKA BABECZKA:

Choć pieczemy mniej ciast w domach, kupujemy więcej gotowych słodyczy. Producenci też dodają swoją porcję cukru, dosładzając niemal wszystko — od ketchupu po shushi. Nic dziwnego, Polacy i Polki są łasuchami. Jednym z dowodów są statystyki związane z otyłością. [FOT. FOTOLIA]

— Kiedyś kupowaliśmy cukier pod czystą postacią i sami go przetwarzaliśmy w domach — robiliśmy przetwory, kompoty, ciasta. Dziś kupujemy gotowe słodkie produkty — tłumaczy Paweł Wyrzykowski, analityk BGŻ BNB Paribas.

W 2016 r. miesięczna konsumpcja cukru w gospodarstwie domowym w przeliczeniu na osobę wynosiła nieco ponad 1 kg, czyli około jedną trzecią (0,5 kg) mniej niż dekadę wcześniej. To oznacza, że popyt na cukier w czystej postaci spada. Mimo to spożycie cukru ogółem rośnie — w 2016 r. wyniosło średnio 42,3 kg na mieszkańca rocznie (ponad 3,5 kg miesięcznie, to o 4 proc. więcej niż rok wcześniej).

W drugim przypadku chodzi o cukier przetwarzany w całej gospodarce, a więc także ten, który trafia do konsumentów w postaci ciastek, cukierków, batoników, napojów gazowanych (np. słynącej z wysokiej zawartości cukru coca-coli), soków, wyrobów piekarniczych i innych słodkości, a także zwykłego ketchupu czy sushi, gdzie też znajdziemy cukier lub jego zamienniki. Moda na zdrową dietę ominęła rynek słodyczy. Nasza troska o zdrowie, polegająca na zamianie powszechnego surowca z buraków cukrowych, którym słodzimy herbatę czy kawę, na zdrowszy cukier brązowy albo naturalne słodkie dodatki (miód i stewia), czy zdecydowanie mniej zdrowe niż sam cukier, mimo ich dobrej sławy, słodziki — to tylko pozory.

Częściej niż za radami lekarzy przeciętny Polak wciąż woli podążać za słynnym hasłem „cukier krzepi” (hasło reklamowe Melchiora Wańkowicza z lat 30. ubiegłego wieku), i to mimo że współczesny przekaz mediów na temat cukru coraz częściej woła do niego „biała śmierć” (obok cukru termin odnosi się także do soli). Nawet dyskonty zaczęły już rozumieć, że cukier nie tylko krzepi, ale przyczynia się też do otyłości, cukrzycy i innych chorób. Na początku tego roku sieć Lidl, na przykład, idąc w ślady innych supermarketów promujących zdrową żywność, ogłosiła, że w trosce o zdrowie klientów w produktach marek własnych obniży zawartość soli oraz cukru o 20 proc. (co prawda nie natychmiast, ale do 2025 r.).

Może zatem czas na podatek od cukru? Ministerstwo Zdrowia zdementowało ostatnio informację, jakoby miało takie plany. Na razie, choć zapowiedziało projekt ograniczenia reklam słodyczy kierowanych do dzieci — w ubiegłym roku, po fali oburzenia rodziców w sprawie zakazu drożdżówek w szkołach, zniosło przepisy, które miały wyjść naprzeciw rosnącemu problemowi otyłości wśród najmłodszych.

Zdaniem Pawła Wyrzykowskiego, obecnie dużo mówi się w mediach o tzw. podatku od cukru, ale w rzeczywistości niewiele w Europie jest krajów, które wprowadziły jakiekolwiek przepisy mające na celu walkę z otyłością. Zdarzają się jednak wyjątki — we Francji, na przykład, w restauracjach zakazano niedawno oferowania słodkich napojów za darmo lub „bez limitu” do zamówionego dania.

— Gdyby okazało się na przykład, że w związku z podniesieniem podatku VAT na produkty zwierające więcej cukru, niż regulują to odgórne przepisy, cukier podrożeje, wpłynęłoby to na spadek jego spożycia. Jednak prawda jest taka, że wszystkie tego typu ewentualne regulacje, na przykład dotyczące słynnych polskich drożdżówek, mają niewielki wpływ na rynek, ponieważ dotyczą wybranej grupy produktów, a cukier jest wykorzystywany bardzo szeroko w produkcji żywności. Producenci raczej sami skłonni są ograniczać wykorzystanie surowca, aby dostosować się do trendów zdrowego żywienia — uważa Paweł Wyrzykowski.

W ciągu dekady liczba dzieci z wagą przekraczającą normy odpowiednie dla ich wieku wzrosła z 5 do 22 proc. w 2013 r. Dorośli nie wypadają lepiej — niedaleko nam już do poziomu otyłości Brytyjczyków (według Eurostatu, około 17 proc. polskiego społeczeństwa boryka się z otyłością, w Wielkiej Brytanii — 20 proc.).

Unia Europejska zniosła ostatnio limity kwotowe na produkt z buraka cukrowego, co — jak przewidują analitycy — spowoduje spadek cen cukru, ale raczej nie obniży popytu. Jedno jest pewne — cukier wciąż napędza polską gospodarkę. Wbrew lansowanym przez dietetyków trendom żywieniowym i zaleceniom Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wcale nie ograniczamy słodkiego dodatku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Polak lubi lukrować